Wpisy gościnne

Dzielna Oliwka – edukacja od kołyski w Gościnnej Sobocie

Dziś w Naszym cyklu witamy Anię i Oliwkę. Dowiecie się ( jeśli nie wiecie) o co chodzi w Domanie i Montessori. Serdecznie zapraszam na wywiad! 

 Wiem, że jesteś Ania i masz
cudowną córeczkę Oliwkę. A czym jeszcze zajmujesz się na co
dzień?
Tak, jestem Ania i mam 2,5letnią
córeczkę Oliwkę. Na co dzień jestem z nią w domu i uczymy się
przez zabawę, rozwijamy swoje pasje. Z wykształcenia i zawodu
jestem bankowcem ale w tej chwili korzystam z urlopu wychowawczego.
Edukujesz Oliwkę od niemowlaka.
Skąd się wziął pomysł na taką edukację?
Tym pomysłem zaraziła mnie nasza
psycholog do której kiedyś pojechałam z Oli, zajmuje się wczesną
edukacją od lat. Na początku zaleciła stymulowanie Oli dla
wyrównania różnic rozwojowych, później gdy już Oli dogoniła
rówieśników nie umiałam przestać – tyle to daje radości i
korzyści.
Oliwka jest dzieckiem po ciężkich
przejściach – 7 pierwszych miesięcy życia spędziła w szpitalach,
miała 4 operacje, kilka znieczuleń ogólnych, bardzo długo była
tlenozależna. To wszystko może pozostawić ślady w postaci różnych
trudności w nauce dlatego zdecydowałam się na jej wczesną
edukację, a poza tym odkryłam w tej nauce swoją pasję. Nic tak
nie cieszy jak efekty Twojej pracy, siedzenia po nocach żeby
przygotować materiały i różnych kombinacji jak to przedstawić
dziecku żeby zrozumiało 🙂 Ale gdy widzę błysk w jej oku i pisk
radości gdy odkrywa coś nowego to wiem że warto!

 Możesz powiedzieć nie
wtajemniczonym ( takim jak ja ;)) o co chodzi w Domanie i Montessori?
Tak po ludzku.
Może zacznę od Domana.
Generalnie większość sprowadza
Domana do czytania w wieku 2-3 lat. Rzeczywiście tak może się
zdarzyć, ale Doman to coś więcej. Cała metoda opiera się na
prezentowaniu dziecku tablic z wyrazami (lub kropkami w liczeniu) –
im mniejsze dziecko tym większe litery. Prezentacja wygląda tak, że
siadasz naprzeciwko dziecka i bardzo szybko przekładając karty (1
sekunda na kartę) czytasz prezentowany wyraz. Jedna sesja czyli
jeden pokaz kart to 5 różnych wyrazów, w ciągu dnia zaleca się 3
sesje (które trwają kilka sekund). W praktyce różnie wygląda to
siadanie naprzeciw siebie dlatego czasem trzeba wykazać się
kreatywnością w prezentacji kart 😉 U nas swego czasu były
przyklejone wyrazy na każdym przedmiocie w domu 🙂
Jeśli sesje odbywają się regularnie
to dziecko ma szanse bardzo szybko czytać. Nauka u takich maluchów
odbywa się na zasadzie zapamiętania wyrazu jako obrazu czyli tak
jak zapamiętuje jak wygląda kotek tak zapamiętuje wyraz, dlatego
nie ma sensu uczyć maluchów alfabetu bo i tak nie złączą liter w
wyraz.
No dobra, ale co daje Doman? Takie
prezentacje niesamowicie stymulują mózg dziecka. Pobudzają go i
tworzą się nowe połączenia między półkulami mózgu co w
późniejszym czasie owocuje lepszą zdolnością do nauki,
koncentracją, zapamiętywaniem, sprzyja rozwojowi mowy, zapobiega
dysleksji i wiele innych. Mimo że od razu nie widać efektów jednak
warto inwestować w przyszłość dziecka i nie zaprzestawać
prezentacji.
Najlepsze efekty uzyskuje się łącząc
czytanie, matematykę oraz wiedzę encyklopedyczną, ale na początek
wystarczy czytanie 🙂
Montessori. Ta metoda w odróżnieniu
od Domana opiera się przede wszystkim na zawierzeniu dziecku i
podążaniu za nim. Rolą rodzica czy nauczyciela jest tak
zorganizować dziecku przestrzeń w której przebywa (czyli dom) alby
dziecko chciało samo odkrywać to czego jeszcze nie odkryło. W
metodzie Montessori nie ma lub są dość ograniczone zabawki o
jakich większość rodziców myśli. Są tutaj estetycznie wykonane
drewniane klocki sześcienne w dziesięciu wielkościach, są
kolorowe tabliczki do łączenia w pary, są również tabliczki
dotykowe czy mapy i puzzle z kontynentami. Montessori to także
poznawanie świata wszystkimi zmysłami – sensorycznie.
Dużą wagę przykłada się również
do ćwiczeń praktycznych. Jeśli robisz obiad to zaproś dziecko do
kuchni niech rozbije mięso, pokroi warzywa (trzeba tyko zaopatrzyć
się w narzędzia którymi dziecko nie zrobi sobie krzywdy), rano
niech sobie samo posmaruje chleb masłem. U mnie w łazience stoi
miseczka z wodą i mydłem na takim poziomie żeby córka sama mogła
myć rączki, do tego kartka z informacją kiedy trzeba myć ręce –
teraz już wie że jak wracamy z dworu to pierwsze co robi to idzie
myć rączki.
Mapa Europy oraz materiałowa mapa
świata którą sama robiłam również wiszą na jej poziomie –
zawsze ma do nich dostęp i zawsze coś ciekawego na nich znajdzie.
Według założenia Montessori rodzic
tylko pomaga w odkrywaniu świata, naprowadza i jest do dyspozycji
dziecka jeśli go potrzebuje. Nie powinniśmy wyręczać dziecka
nawet jeśli wydaje nam się że to dla niego za trudne. Należy
pomagać zrobić mu coś samodzielnie. To trudne żeby się tego
nauczyć, żeby zmienić swoje myślenie i przyzwyczajenia ale jest
to możliwe.
Dla mnie najtrudniejszy był moment
kiedy Oli zaczęła mieć swoje upodobania. Jak była mniejsza to
interesowała się wszystkim, później już nie wszystko przyjmowała
z takim entuzjazmem, moim zadaniem było wyłapywanie tego czym się
interesuje w danym momencie (wrażliwe fazy) i rozwijaniem tego
tematu. Co znaczy rozwijaniem? Pół roku temu wyjęłam grę która
okazała się dla niej za trudna na tamtą chwilę. Oli znalazła
tafelek z igloo i bardzo ją zainteresował. Pewnie gdyby tylko raz
go wzięła do rączki to zostawiłabym temat, ale ona wracała do
niego kilka razy. Tego samego dnia kiedy poszła już spać usiadłam
i zrobiłam mini prezentację o Eskimosach, zwierzętach polarnych i
igloo. Tak jej się ten temat spodobał że do tej pory jest
aktualny, a białuchę, zająca polarnego i Inuitów uwielbia. Co to
Inuici i białucha? No właśnie, ja też nie wiedziałam, ale jeśli
dziecko się interesuje to trzeba sięgnąć dalej i samemu też się
podszkolić 😉 Inuici to plemię Eskimosów zamieszkujących na
Grenlandii a białucha to biały wal (waleń).
Wydaje się że dla małego dziecka
jest za wcześnie na taką wiedzę, ale z drugiej strony po co
dziecku zaśmiecać głowę wymyślonymi postaciami z kolejnej bajki
skoro można opowiedzieć coś o prawdziwym świecie. Przygotowując
materiały dla Oliwki sama uczę się wielu rzeczy. Niektórych
uczyłam się dawno temu w szkole ale już nie pamiętam, a
niektórych rzeczy nie uczą więc jest szansa żeby dowiedzieć się
czegoś więcej 🙂
Jakie są zalety Montessori? Czy
nadaje się dla każdego?
Myślę, że nadaję się dla każdego
dziecka (choć ekspertem nie jestem). Montessori daje uporządkowanie,
ład i szacunek. Dziecko prowadzone tą drogą czy choćby elementami
Montessori staje się bardziej samodzielne, świadome, uczy się
własnym tempem i według własnych zainteresowań przez co nauka
jest dla niego czystą przyjemnością. Montessori to również
dbanie o swoje otoczenie, okazywanie szacunku sobie i innym. W
przedszkolach Montessori jest po jednej sztuce każdej pomocy. Jest
to o tyle istotne że uczy dzielenia się, czekania na swoją kolej
ponieważ jeśli jedno dziecko się zajmuje daną pomocą to inne
musi poczekać.
Montessori to piękna metoda z
właściwymi i czasem zapominanymi dziś wartościami. Tutaj dziecko
przejmuje dowodzenie, w Domanie natomiast to rodzic wszystko (lub
zdecydowaną większość) ma do zrobienia.
Skąd czerpiesz pomysły na zabawy z
Oli? Możesz podać adresy stron z jakich korzystasz?
Część pomysłów jest moja, część
gdzieś podpatrzona i zmodyfikowana a część w całości
podpatrzona i wykorzystana w niezmienionej formie.
Głównym źródłem inspiracji jest
oczywiście Internet, blogi rodziców uczących Domanem i Montessori.
Korzystam również z książek typu ‘365 zabaw dla dzieci’.
Jeśli miałabym polecić strony i
blogi to na pewno byłyby to:
1) http://www.czytanieglobalne.edu.pl/
– blog o czytaniu globalnym, o tym jak ustrzec się nudy w tymże
czytaniu oraz o wielu innych ważnych rzeczach związanych z
czytaniem globalnym. Prowadzi go osoba która ‘sprowadziła’ czytanie
globalne do Polski
2)
http://radosnaedukacjalaury.blogspot.com/ – blog który bardzo sobie
cenię. Dość niepozorny ale zawiera mnóstwo pomysłów i wskazówek
dotyczących wczesnej edukacji zarówno metodą Domana, jak i
Montessori a także rozszerzone o Shishidę
3) http://raaanyjulek.blogspot.com/
bardzo pomysłowa mama i majsterklepka w jednym 🙂 blog poświęcony
metodzie Montessori
4) http://ponadsiebie.blogspot.com/
również blog z tematyką Montessori, warto pogrzebać głębiej bo
to skarbnica wiedzy
5) http://dodziecizpasja.blogspot.com/
– tu również można znaleźć bardzo ciekawe pomysły na zabawę z
Montessori, dodatkowo można u nich zamówić tańsze pomoce
montessoriańskie (na użytek własny)
6)
http://bilingualznaczydwujezyczny.blogspot.com/ – o edukacji dzieci
dwujęzycznych – nas to nie dotyczy bo Oli nie jest dwujęzyczna ale
można przeczytać tutaj dużo ciekawych rzeczy
7) http://malinowyskarb.blogspot.com/
one dopiero zaczynają przygodę z wczesną edukacją ale warto
zajrzeć i zobaczyć jakie piękne rzeczy można zrobić samemu dla
kilkumiesięcznego dziecka i jak się z takim maluchem bawić. Ta
mama ma złote ręce 🙂
poza tym korzystam też z
anglojęzycznych stron, moje ulubione to:
Jak reaguje Oliwka na nowe zadania?
Skąd mamy wiedzieć że to “ta pora” na dane zagadnienia?
‘Ta pora’ to wg Montessori wrażliwa
faza, czyli czas kiedy dziecko z wielką łatwością coś może
przyswoić, czegoś się nauczyć. Pomijając tą fazę, nie
wykorzystując jej w późniejszym czasie dziecko będzie musiało
włożyć więcej wysiłku żeby się nauczyć tego czego się nie
nauczyło w odpowiednim czasie.
Żeby wiedzieć że nadeszła pora np.
na pisanie liter trzeba obserwować dziecko. Jeśli się bawimy z
dzieckiem to trzeba zaproponować różne aktywności i wtedy można
wiele wywnioskować. Czasem taki niepozorny tafelek z gry wystarczy
(o którym pisałam wcześniej) aby rozbudzić miłość do jakiegoś
tematu, a czasem trzeba dziecku odrobinę pomóc i połączyć np.
zabawki (u nas ludziki z lego duplo) z jakąś aktywnością.
Trzeba dziecku zapewnić możliwość
wyboru, im bardziej różnorodne jest otoczenie dziecka tym większa
szansa że czymś się zainteresuje. Zaczynałam przygodę z
geografią od powieszenia mapy Europy, Oli od razu się
zainteresowała bo wisiała w kuchni i była bardzo kolorowa.
Generalnie Oli jest dość otwarta na
to co jej proponuję, ale zdarza się tak że coś wymyślę a ona
nawet nie chce na to spojrzeć. Dość długo nie mogłam jej
zachęcić do odwzorowywania układu klocków – ja układam coś z
3-4 klocków i ona miała zrobić to samo. Już mi brakowało
pomysłów, aż nagle wpadłam na rzecz oczywistą. Jej ulubione
figurki z Duplo bawiły się jak co dzień i podczas zabawy
zbudowałam dla nich raz krzesełko, raz stolik czy autko… Oli
podłapała i teraz jest to jej ulubiona zabawa.
Myślę że jeśli dziecko samo z
siebie czymś się zaczyna interesować i namiętnie przynosi książkę
na dany temat to jest wyraźny sygnał że w tym momencie powinniśmy
pociągnąć temat, doczytać jeśli czegoś nie wiemy i zorganizować
takie gry i zabawy żeby przemycić jak najwięcej wiedzy.

Co sprawia ci najwięcej frajdy
podczas Waszej edukacji?
We wczesnej edukacji odkryłam swoją
pasję i ona sama sprawia mi frajdę. Lubię wieczorem usiąść i
szykować materiały na następny dzień, lubię kleić, wycinać czy
szyć aby zrobić jakąś pomoc dla Oli. Mimo że nieraz jestem
bardzo zmęczona to i tak sprawia mi to wiele radości.
Oczywiście radość jest podwójna gdy
widzę że również Oliwka jest zainteresowana i chce korzystać z
tego co dla niej zrobię czy przygotuję.
 Miałyście jakieś szczególne
problemy podczas tworzenia?
Oli chyba nie miała trudności 🙂 Ona
w ogóle jest bezproblemowym dzieckiem (poza jedzeniem), to raczej ja
miałam trudności w niektórych sytuacjach. Największy problem
miałam chyba z przestawieniem się żeby jej we wszystkim nie
pomagać. Kiedy złościła się że nie może czegoś zrobić zaraz
biegłam żeby jej pomóc. Teraz nauczyłam się dystansu, jeśli
czegoś nie może zrobić to spokojnie czekam aż sama poprosi o
pomoc albo pytam czy jej pomóc. Bardzo często jest tak że mimo
złości wcale nie chce mojej pomocy, mówi wtedy: poradzę sobie. I
rzeczywiście włoży trochę więcej wysiłku i zrobi to sama 🙂
Jakie zadania/pomysły są dla Was
szczególne i dlaczego?
Najważniejsze dla mnie są te pomysły
i zadania które wychodzą od Oli i przy których możemy wspólnie
spędzić czas. Jeśli Oli coś wymyśli i dla niej jest to ważne to
dla mnie również. Jestem z nią cały dzień ale najcenniejsze są
takie chwile w których obie całą sobą jesteśmy w coś
zaangażowane. Ostatnią miłością Oli są flagi, siedzę
wieczorami i wymyślam coraz to nowsze zadania i gry związane z
fagami. Kiedy Oli z błyszczącymi oczkami zabiera się do zabawy to
ja również, bo wtedy czuję że się zbliżamy do siebie jeszcze
bardziej.
Nie ukrywam że ważne są też
zadania i zabawy które rozwijają słabe strony Oliwki. Obserwując
ją na co dzień widzę z czym trzeba więcej popracować, co
wzmocnić i jak się z nią bawić. Nie zawsze Oli chce robić to co
jej zaproponuję dlatego ważne dla mnie jest jeśli podejmie taką
zabawę.
Cały szkopuł polega na tym że
trzeba dać z siebie wszystko, przełamać swoje schematy myślowe,
wysilić się trochę. Przy odrobinie chęci i zaangażowania można
zdziałać wiele 🙂 Choć czasem się po prostu nie chce… 😉
Bardzo Ci dziękuję za taką porcję wiedzy! W końcu zaczynam kumać o co w tym chodzi 🙂

About Ilona Popławska

Z wykształcenia Technik Żywienia, z zamiłowania blogerka kreatywnego rodzicielstwa. Kocha dzieci, ich twórcze myślenie i nieszablonowe rozwiązania. Prywatnie szczęśliwa żona i mama z małej polskiej wsi.
  • Super! Bardzo ciekawy wywiad! Blog juz odwiedzilysmy i zagoscimy tam dluzej 🙂

  • Pomysł na wczesną edukację moim zdaniem świetny 🙂 na pewno coś wykorzystamy 😀

  • Kolejne ciekawe osoby, dzięki którym można coś ciekawego się dowiedzieć, zobaczyć. Już poczytałam, kilkapomysłów wprowadzę!

  • I kolejna ciekawa osoba, pogratulować cyklu:)

    • cyklu? raczej nie, tylko gratulacje należą się właśnie takim osobom jak są w tym cyklu 😉

  • Muszę przyznać, że dziś żałuję, że Wiki chodzi do żłobka i nie mam możliwości wprowadzić takiej nauki w pełni. Ale pomysł z oklejeniem przedmiotów podpisami wykorzystam. Jeszcze bardziej podoba mi się pomysł, żeby dziecko pomagało w tym co może 🙂

    Fajny wywiad 🙂

    • Chociaż częściowo można wprowadzić 🙂 na blogu mają duuuużo pomysłów! jak wchodzę podziwiam patrzę i napełniam się energią 🙂

    • a ja się napełniam energią kiedy czytam takie miłe komentarze 🙂 dzięki :*