Wpisy gościnne

Gościnna Sobota – Dekupażownia Jagodzianki

Dziś mija równo rok jak powstał Kreatywnym Okiem! Nie myślałam że tyle dam radę go prowadzić, ba! Tworzyć dalej i rozwijać się. Jednak podsumowanie zrobię ciut później, bo aktualnie mnie nie ma w domu. 
Jedziemy właśnie na Światowe Dni Bajki do Ostródy. 

Plany z powodu pogody uległy zmianie i byliśmy w kinie na bajce “Mambo, Lula i Piraci”.

Jednak o Dniach Bajki będzie.

Z okazji Pierwszej Rocznicy otwieram nowiutki cykl.
 “Gościnna Sobota” to nowy cykl postów Gości na Kreatywnym. Co tydzień ( mam nadzieję) będą się pojawiać nowe wspaniałe osoby przybliżające Nam swoją twórczość. Możecie sami się również zgłaszać jeśli chcecie pokazać coś u mnie 🙂 Będzie mi bardzo miło!
Na pierwszy rzut idzie Jagodzianka. Podziwiam ją, jej prace i kto nie zna zaraz się o tym przekona że to cudowna osoba z duszą! Nie przedłużam i zapraszam.
Jagodzianka o sobie…

Dzień dobry.
Chciałabym przede wszystkim
podziękować za zaproszenie do cyklu „Gościnny”. Tym bardziej
jest mi miło, że to ja otwieram ten cykl. Dziękuję za to
wyróżnienie.
Nazywam się Magda Szczęsna, ale w
tak zwanej sieci od 7 lat występuję jako Jagodzianka -to na cześć
imienia mojej ośmioletniej córeczki Jagody.
10 miesięcy temu przeprowadziłam się
do Francji, do małej miejscowości Péron. Zajmuję się domem,
dziećmi i oczywiście rękodziełem. Nie bójmy się tych słów:
jestem kurą domowa,, która wieczorami i nocą realizuje swoją
pasję, jaką jest decoupage i scrapbooking przede wszystkim. Ale
chętnie też sięgam po inne techniki. Jestem bardzo otwarta na
wszystko.

Odkąd pamiętam ,zawsze coś robiłam.
A to kartki takie biedne, proste, bo te 20 lat temu to chyba nikt w
Polsce nie miał pojęcia o scrapbookingu czy też decoupage. W
każdym razie ja chętnie oklejałam ładnymi papierami pudełka np.
po butach. Kupiłam sobie też książkę o fantazyjnym pakowaniu
prezentów i wykorzystywałam tę wiedzę w praktyce. Robiłam też
kartki – takie proste, bez użycia takich cudów, jakie teraz są
dostępne. Nawet mój mąż zachował kilka kartek i – teraz to
nazwane zostałoby tagiem lub ATC -a wtedy było karteczką tylko.

Jak zaczęła się moja przygoda z
decoupage? 

Kiedyś, jakieś 7 lat temu, przez przypadek zobaczyłam w
internecie jakąś pracę: białą z motywem róż. Zaintrygowała
mnie bardziej sama nazwa „decoupage” aniżeli praca, ponieważ
nie preferuję takiego stylu. Wolę prace kolorowe, postarzane,
„pozdzierane” i niekoniecznie klasyczny shabby shic ( biało –
szare prace), choć on też się mi podoba, choć wolę tę technikę
z użyciem innych kolorów.

Skąd czerpię pomysły?

Głównie z
głowy, aczkolwiek inspiruję się czasami pracami innych wykonawców.
Podpatruję techniki, staram się nauczyć malowania np. country
painting. To, że najchętniej tworzę prace dla dzieci i staram
się, by było one kolorowe (prace, nie dzieci – chociaż, czemu
nie?) być może jest wyrażeniem mojej duszy, pragnienia wizji
świata: by był kolorowy i wesoły.. A może to wciąż dziecięce
„ja” we mnie?

W pracach ze scrap’u staram się
szczególnie o to, by miały one wyraz bardzo intymny, personalny.
Dbam , by albumy ze zdjęciami, notesy wyrażały emocje, czyjeś
gusta. W scrapbookingu – jak i w decoupage – lubię używać
kolorów: soczystych, radosnych, ale i gorących jesiennych.
Uwielbiam tworzyć prace, w których zawarta będzie gra słowna,
skojarzenia.

Jak zareagowali najbliżsi?

 Na
szczęście od zawsze miałam wsparcie i całkowitą akceptację
rodziny najbliższej jak i dalszej w tym, co robię. Nawet nie dalej
jak w środę, gdy miałam imieniny, od Męża dostałam akcesoria do
scrapu, bo powiedział: wiem, że to cię najbardziej ucieszy.

Zresztą,, szczerze mówiąc, mało
obchodzi mnie opinia innych na temat tego, jak spędzam swój wolny
czas. Mieć pasję, uważam za ogromne szczęście. Móc ją
realizować i jeszcze do tego sprawić, że stanie się ona pracą,
źródłem utrzymania – szczyt szczęścia. Chciałabym kiedyś na
ten szczyt wejść;).

Z uwagi na to, że kiedyś pracowałam
zawodowo (obecnie jestem na urlopie wychowawczym), a teraz opiekuję
się Franiem i domem, to czas na realizację moich przyjemności mam
tylko wieczorem i w nocy. Wiem, że od krótkiego snu, szybciej się
skóra starzeje, ale… Ja czasami mam wrażenie, że chcę to życie
tak wycisnąć jak cytrynę i szkoda mi każdej chwili na
„nicnierobienie”. dlatego też bardzo często siedzę nawet do 4
w nocy, by zrobić jakąś pracę. Wstać potem jest ciężko, ale
chyba już się do tego przyzwyczaiłam… Ale bywają, owszem,
momenty, kiedy baterie się wyczerpują i muszę je naładować.
Wtedy nie robię nic. Zupełnie nic… No, zupełnie nic, to ja robić
nie potrafię;)


Pytasz o zabawną historię?

Zaliczyłam
kilka wpadek, ale wcale nie były zabawne, bo musiałam pracę robić
od nowa: na przykład kiedy to namalowałam motyw do góry nogami.
Kiedyś na zegarze namalowałam tak dziwne godziny na cyferblacie, że
między 8 a 11 nikt nie wie, która jest godzina 😉

Czy mam w domu małych pomocników?

 Jagódka, jeśli mi pomaga, to raczej w kuchni. Miała kiedyś
marzenie być dekupażystką, ale tylko po to , by jeździć na
zloty. Faktem jednak jest, że docenia to, co robię i nawet
poprosiła mnie ostatnio, bym zrobiła prezent dla koleżanki na
urodziny, bo „maluję najpiękniej na świecie”. Możliwe, że nie będzie zajmowała się tą dziedziną rękodzieła, ale bardzo lubi rysować i malować.

Jeszcze raz, bardzo dziękuję za
zaproszenie.
Magda – Jagodzianka

About Ilona Popławska

Z wykształcenia Technik Żywienia, z zamiłowania blogerka kreatywnego rodzicielstwa. Kocha dzieci, ich twórcze myślenie i nieszablonowe rozwiązania. Prywatnie szczęśliwa żona i mama z małej polskiej wsi.