Wpisy gościnne

Little traveller s diary – Gościnna Sobota

Dziś w Gościnnej Sobocie zabiorę Was w świat 🙂 A to za sprawą Niny i jej córy Zary. Nina prowadzi bloga  Little traveller’s diary, gdzie zapoznaje Nas z szerokim światem jaki zwiedzają. Nie przedłużam i zapraszam!
Napisz nam kilka słów o sobie,
gdzie mieszkasz czym się zajmujecie.
Mam na imię Nina i jestem mama
3-letniej Zary. Mieszkamy na stale w Londynie, już od 8 lat. Jestem
stewardessa, od 7 lat pracuje w zawodzie. Maz pracuje w salonie z
telefonami. Pochodzę z Elbląga, studiowałam w Poznaniu Turystykę
i Rekreacje na AWF.


Kiedy zaczęły się wasze
podróże?

Osobiście kochałam podróże od kiedy
tylko pamiętam, już jako małe dziecko sporo zwiedzałam dzięki
moim kochanym rodzicom. Podróże naszej trójcy zaczęły się w
zasadzie gdy Zara była jeszcze pod moim serduchem. W 2 tygodniu
ciąży pojechaliśmy z mężem na wycieczkę do Legolandu w Windsor.
Nie wiedzieliśmy jeszcze wtedy, ze jesteśmy rodzicami. Pierwszy lot
samolotem Zara zaliczyła gdy miała chyba 6 tygodni. Od tamtej pory
lata co 2-3 miesiące. Głównie do Polski, ale nie tylko.



 Jak Zara reaguje na nowe
miejsca? Te szczególnie dalekie od rodziny?

Zara to urodzony podróżnik. Jest
rewelacyjnym dzieckiem. Gdy budzę ja w środku nocy i mowie, ze
musimy wstawać bo jedziemy na wycieczkę. Jest na nóżkach w ciągu
1 minuty, ubiera się, szczebiocze. My jesteśmy zmęczeni I nie
wyspani, a ona tryska energia. Nic nie sprawia mi większej radości
niż właśnie obserwowanie jak reaguje na nowe miejsca. Zachwyca się
wszystkim, o wszystko pyta. Wszystko chce wiedzieć. To, ze jesteśmy
daleko od domu nie ma raczej dla niej znaczenia. Zara ma dopiero 3
lata wiec dom to dla niej rodzina. Mama, tata, ale I dziadkowie. Gdy
jesteśmy z nią jest szczęśliwa.


Na pewno lubicie podróże, ale
która wyprawa was najbardziej zauroczyła, zaciekawiła?
Trudno powiedzieć. Każda nam coś
dala. Najdalej jak do tej pory byliśmy w Indiach, w Hajdarabadzkie.
Mój mąż pochodzi stamtąd. Była to wizyta u rodziny. Dla mnie to
było niesamowite przeżycie. Nigdy wcześniej nie widziała takiej
różnorodności na jednym metrze kwadratowym. Indie to niesamowity
kraj. Zazwyczaj słyszy się opinie, ze można je albo kochać, albo
nienawidzić. Nie można być obojętnym. Ja je pokochałam. Już nie
mogę się doczekać pozwolić nie możemy. Nie wiem w jakim wieku
będzie, gdy zdecyduje się pozwolić jej na wyjście beze mnie.
Indie to były cudowne wakacje.
Zara wspomina też często nasza
styczniową wycieczkę do Barcelony. To była nasza pierwsza babska
wycieczka. Poleciałyśmy same. Największą atrakcją było ZOO i
pokaz delfinów. Siedziałyśmy bardzo blisko i w trakcie pokazów
ochlapały nas. Zara do dzisiaj o tym mówi.

A z którą macie najgorsze
wspomnienia?

Złych wspomnień brak i mam nadzieje,
ze tak już pozostanie.

O czym trzeba pamiętać
wybierając się do dalekiego kraju? Szczepienia? Coś jeszcze?
Tak, myślę, ze szczepienia jak
najbardziej. Własna apteczka pierwszej pomocy tez zawsze jest z
nami. Podstawowe leki, przeciwbólowe, na przeziębienie, plastry i
woda utleniona. Nie musieliśmy jej jeszcze używać, ale zawsze jest
z nami. Tak na wszelki wypadek.



Teraz gdzie aktualnie jesteście?
Co Wam się najbardziej tu podoba?

Teraz mieszkamy w Chorwacji. Zostałam
tutaj przeniesiona z pracy na 7 miesięcy. Do Londynu wracamy w
listopadzie. Co mi się najbardziej podoba? Woda 🙂 Turkusowy kolor
wody i jej czystość. Zycie tutaj toczy się o wiele spokojniej niż
w Londynie. To takie 7 miesięczne wakacje. Do plaży mamy 10 minut,
pracuje 2-3 dni w tygodniu, wiec zwiedzamy, pływamy i leniuchujemy
ile się da. Zbieramy energie na pochmurna zimę w Londynie.

 Jaki kraj byście chcieli
zwiedzić?
Oj jest ich cala lista! Moim
największym marzeniem jest Kenia i safari. Myślę, ze Zara tez była
by zachwycona, uwielbia zwierzęta. Miała półtora roku gdy u
dziadków w Polsce sama wchodziła do kurnika i podbierała jajka. W
zasadzie to zamieniała je. Zabierała jednej kurze i dawała
drugiej.

Za czym tęsknicie gdy jesteście
daleko od ojczyzny, rodziny?

To trudne pytanie. Tęsknię jedynie za
rodzina. Teraz gdy jesteśmy w Chorwacji tęsknię za mężem, bo on
niestety musiał zostać w Londynie. Odwiedzamy się oczywiście, ale
wiadomo to nie to samo. Gdy jesteśmy w Londynie tęsknimy za
dziadkami (w Chorwacji babcia jest z nami). Cudownym lekiem na
tęsknotę jest jednak internet, na Skype jesteśmy codziennie.

Masz jakieś rady dla
podróżników?

Często słyszę jak ludzie
tłumaczą się, ze nie podróżują, nie zwiedzają bo nie maja
pieniędzy albo czasu. Żeby zobaczyć coś ciekawego wcale nie
trzeba lecieć na koniec świata. W najbliższej okolicy jest bardzo
dużo ciekawych rzeczy. Parki, muzea, ogrody zoologiczne. Trzeba
tylko chcieć i zacząć się ruszać. Nasze pierwsze “podróże”
to były wycieczki do parku, na farmę, do muzeum. W Londynie muzea
bardzo często maja specjalne programy dla dzieci.
Na dalsze wycieczki tez nie trzeba mieć
wcale bardzo dużo pieniędzy. Wystarczy szukać okazji. Gdy się jej
szuka zawsze się ja znajdzie. Bilety lotnicze kupowane z dużym
wyprzedzeniem są często bardzo tanie. Będąc za granica można
spać w hostelach i gospodarstwach agroturystycznych, to tańsze niż
hotele. W internecie pełno stron-wyszukiwarek, które porównują
ceny i wskazują te najniższe. Gdy się wszystko zaplanuje można
mieć cudowne wakacje za nie wielka kwotę.
Pozdrawiam
Nina

Nina, dziękuję Ci bardzo za wywiad.  Bardzo lubię Wasz blog a znamy się jeszcze ze Smyków 😉 Życzę samych owocnych i wspaniałych wypraw!

Przypominam o konkursie 😉 W bocznym pasku jest banerek.

About Ilona Popławska

Z wykształcenia Technik Żywienia, z zamiłowania blogerka kreatywnego rodzicielstwa. Kocha dzieci, ich twórcze myślenie i nieszablonowe rozwiązania. Prywatnie szczęśliwa żona i mama z małej polskiej wsi.
  • Wyjazdy i krótkotrwałe wypady… Oj, coś pięknego. Ale żyć na walizkach chyba bym nie potrafiła. A z drugiej strony zazdroszczę odwiedzania tylu pięknych miejsc. I wspomnień z tym związanych. Muszą być nadzwyczajne. 🙂

  • Ja też lubię jeździć, tylko leń ze mną wygrywa;p

  • Raz jeszcze dziekujemy za wyróznienie, jakim jest dla nas ten wywiad 🙂 To bardzo milo wiedziec, ze naszego malego bloga ktos lubi. A co do stacjonarnych tatusiów, to musze Wam powiedziec, ze nasz tez super aktywny nie jest 🙂 Ale jak ma walczyc ze mna i z Zarka, woli dla swietego spokoju przylaczyc sie 😛

  • Uwielbiam czytać tego bloga, daje mi kopa energetycznego, bo kocham podróże ale mój mąż z tych stacjonarnych jest 🙂

  • 🙂 Też lubię wyjazdy, ale (żeby nie było, że za dużo to kosztuje) czasu ciągle mi jakoś brak i zawsze coś na przedzkodzie.