Bez kategorii

Dziecko w kuchni

Już ten temat dawno za mną chodził. Chciałam poznać Wasze zdanie na ten temat. Co robi Wasze dziecko gdy gotujecie obiad, robicie ciasto czy coś smażycie? Nie ukrywajmy, dużo czasu spędzamy w kuchni robiąc śniadanie czy coś słodkiego. Często-gęsto dzieciaki się bawią  w tym czasie ze sobą czy z tatą. A co się dzieje gdy się nudzą już? Ja mam na to sposób. I to bardzo prosty! Zabieram Adasia do kuchni. No może nie zabieram, tylko sam przychodzi 😉  A potem słyszę…

MAMA MOGĘ CI POMÓC? MAMA MOGĘ KROIĆ PIECZARKI? MOGĘ WYMIESZAĆ ? 

I tak dalej. I co teraz zrobię? A co Wy robicie w po takim słowotoku?


Czy mam teraz inne wyjście? Nie opieram się i wyrażam chęć przyjęcia jego pomocy. Adaś zadowolony bo może mi pomóc, a jak pomaga to wszystko smakuje o niebo lepiej! Tak kiedyś usłyszałam od niego 😉

Od kiedy mi pomaga w kuchni?


Tak szczerze to jakieś 3 lata. Jako dwulatek bardzo z mama związany był i tak jest do teraz więc chciał być ciągle z mamą. No i się zaczęło. Początkowo pomagał przy ciastach. Mieszał łapkami ciasto czy twaróg na leniwce. On miał ubaw, szczęśliwy i uśmiechnięty bo pomaga, czuje się potrzebny. Ja czułam się podobnie.

Widząc jak moje dziecko jest szczęśliwe nawet widok kuchni jak po bombardowaniu nie był straszny.
Sami chyba rozumiecie o co chodzi 😉

Poza tym że jesteśmy razem, wspólnie spędzamy czas to dziecko podczas takiej “pracy” wspomagamy jego rozwój! Są to po prostu zabawy sensoryczne, poprawiamy małą motorykę rączek, wyczulamy na różne faktury. A jak dziecko coś w między czasie przemyci do buzi to mu nie powinno zaszkodzić bo pracujemy z jedzonkiem.

Zdawaliście sobie z tego sprawę? Że takie codzienne czynności maja tak ważny wpływ na rozwój dziecka?

A to mój pomocnik w wieku 2,5 roku! Był to grudzień 2010 r. Widać pultasy jego 😉
Robiliśmy wtedy pierniczki na Boże Narodzenie. Także nie ściemniam hehe
Im starszy tym bardziej rozumny i coraz więcej chciał pomagać. Więc bardziej “odpowiedzialne” miał zadania. Doszło używanie wspólnie z mamą miksera. 
Jego popisowym numerem był sernik! Zawsze robimy masę na sernik z gotowego twarogu z wiaderka. 
Także Adaś praktycznie sam robił masę. Kruche ciasto wspólnie. On miał swoją część , ja swoją. 
Nożem do masła kroi margarynę zagniata, wbija jajka. 
Szukałam zdjęcia jak wlewa masę serową ale zaginęło. To tez rok 2010. 
Jak robiliśmy naleśniki to ja ręki nie mogłam przyłożyć!
 Wszystko musiał sam! Dokładnie wiedział co się dodaje. Smażeniem zajęłam się ja.
Razem robimy schabowe, ciasta, ciasteczka, obieramy ziemniaki, itp
Ja Wam polecam takie wspólne kucharzenie. Wspólnie spędzony czas jest niezastąpiony! 
Jeśli dziecko przychodzi by Nam pomóc, zgódźmy się. 
Co Wam szkodzi?
Jeśli dobierzemy zajęcie w kuchni do wieku dziecka. Im większe dziecko tym może więcej.
Jednak nic na siłę. Jeśli dzieciaki się nudzą już w kuchni, wypuśćmy je 😉
Rozwój, wspólny czas, zdobyte nowe umiejętności, rodzic uczy się cierpliwości,
ćwiczenia sensoryczne, rozbudzanie kubków smakowych.
To tylko kropla  w morzu, co daje Nam wspólnie kucharowanie. 
A jak jest u Was? Wpuszczacie dzieci do kuchni? Pomagają Wam czy bardziej przeszkadzają?
A może warto zastanowić się jak zaciekawić dziecko gotowaniem? 😉
Czekam na Wasze doświadczenia! Piszcie, bo zżera mnie ciekawość czy Wasze dzieciaki też tak pomagają.
ps. Żeby nie było, że me dziecię idealne bo coraz mniej pomaga w kuchni bo coraz mniej robimy rzeczy “niecodziennych”.
  • Amelka też pomaga odkąd pamietam. Najbardziej lubię, jak obrywa ogonki z fasolki i odmierza składniki do ciasta 🙂 Jest wtedy niesamowicie poważna i precyzyjna. I taka dumna 🙂

  • Mnie do kuchni to nie za bardzo ciągnie:)

  • Mały pomocnik Ci rośnie;)

  • Siedzi z nami w kuchni, co robić. To znaczy kiedyś myślałam o zainstalowaniu bramki, bo podczas gotowania to jednak niebezpieczne miejsce, zwłaszcza przy takiej gapci jak roczna dziewczynka, ale okazuje się, że nie. To znaczy da się małej jakiś garnek, kubeczki, da się zajrzeć do niektórych "bezpiecznych" szafek. Wiadomo, że lepiej, gdy jest dodatkowa osoba do pomocy, do ogarniania dziecka, ale w pojedynkę też się da. W ostateczności wciskamy małą w fotelik do karmienia i siedzi z nami w kuchni. Lubi uczestniczyć we wszystkich zajęciach domowników. Etap "pomagania" może za jakiś czas. No chyba że wliczamy zabieranie tacie obierek od ziemniaków i układanie ich na tacce, a potem wyrzucanie ich na podłogę i zbieranie od nowa 🙂

  • Wojtek mąkę sypie do naleśników 🙂 I na cały blat… W ogóle zazwyczaj jak robię obiad to sadzam go na blacie i sobie gadamy 🙂

  • Mój ubija zawsze piane z białek:-p. Oczywiście pod moim nadzorem ale nawet sobie radzi. Do tego ściera ser, czasem kroi pieczarki:). Przy cistach tez mi pomaga, a ostatnio sam ulepił pieroga i go zjadł ( po ugotowaniu).

  • Moje dziecko w kuchni jak na razie tylko przeszkadza 🙂

    • a przepraszam 🙂 pomaga mi przy robieniu kolacji 🙂