Bez kategorii

Palmowa wyklejanka

Zawsze w domu mamy pełno skrawków kolorowych papierów. Pozostałości po pracach plastycznych, a szkoda wyrzucić i w takich chwilach są jak znalazł. Nic się nie zmarnuje, a powstanie na prawdę fajny obrazek! Poczuliśmy tę morską bryzę i zapach kokosów. O tych owocach będzie w piątek 😉

Kolorowe skrawki podarliśmy na mniejsze pasujące kawałki. Jeśli czego nam zabrakło, posilaliśmy się blokiem z kolorowymi kartkami.

Mama naszkicowała szybko obrazek. Adasiowi zamarzyły się palmy na wyspach, więc magiczny ołówek w ruch i obrazek gotowy!

Czas na wyklejanie. Klej w sztyfcie jest najmniej kłopotliwy, chodź i tak paluszki się bardzo kleiły 😉
Smarujemy klejem kartkę  przyklejamy kawałki papierów. Wszystko zależy od Waszej wyobraźni, więc nie ma ograniczeń!
Później mama trochę pomogła, bo jednak sporo tej wyklejanki. Gdy skończyliśmy naszą pracę, zawisła w kuchni na honorowym miejscu, jakim jest tablica korkowa.
Taka tablica to super sprawa :)Nie droga a służy bardzo długo i często!
Świetne ćwiczenie paluszków. Część skrawków była cieńsza, inna miała większą gramaturę. 
Różne odcienie, żółtego, zielonego i niebieskiego. Fajna zabawa kolorami.
Jeszcze mam do Was pytanie. 
Co robicie z pracami dzieci? Chowacie, wyrzucacie?
99% chowam, część z nich jak Adaś nie widzi podpisuję datą by wiedzieć ile miał wtedy lat. 
Gorzej gdy zobaczy bo zły potem jest , bo mu niszczę pracę.
W takich pracach jest to fajne, ze nawet maluchy dadzą radę. Nie skłamię chyba mówiąc już o 2 latkach. 
Wasze dzieci też robią takie prace? Jeśli tak, pochwalcie się zostawiając link do bloga, strony, 
wtedy będę mogła zobaczyć co pięknego stworzyliście 🙂

About Ilona Popławska

Z wykształcenia Technik Żywienia, z zamiłowania blogerka kreatywnego rodzicielstwa. Kocha dzieci, ich twórcze myślenie i nieszablonowe rozwiązania. Prywatnie szczęśliwa żona i mama z małej polskiej wsi.
  • my (jeszcze) nie na tym etapie, ale już niedługo…! 🙂

  • Bardzo ładna technika i palma 😉

  • Piękna praca – tak wakacyjnie i ciepło się od razu zrobiło, mimo że u mnie deszcz za oknem 🙂
    My prace zbieramy i też podpisujemy datą – sporo wisi na wystawce w pokoju, a reszta w teczkach pochowana.

  • li_lia

    Dobry klej to podstawa. Ostatnio kupiłam jakiś felerny i nie chciał niczego kleić.
    Bardzo mi się podoba taki twórczy recykling. Podsunę Nadzi pomysł na stworzenie własnego obrazka.
    No i zżera mnie ciekawość, co dobrego zaprezentujesz z kokosem w roli głównej.

    • o tak, klej musi być dobry., czasem taki wysuszony się trafi

  • Jaka fajna palma :)) Nie mogę się doczekać takich zabaw z Martynką!

  • Mamy specjalne pudełko skrzynkę na prace Młodego…. i tak jak Ty, pokryjomu daty wpisuje 🙂

  • Tosia ma 21 miesięcy i jak jej dałam bibułki do klejenia to w nie nos wydmuchiwała ;p u nas teraz fascynacja pędzelkami i farbkami

    • jutro będzie o farbach, a raczej pisakach i wodzie 😉 powinno się sposobać 🙂

  • A my z dwa dni temu chłopczyka w ten sposób ubraliśmy;) fotki jeszcze nie miałam czasu wrzucić, ale nadrobię;)

  • Dzięki Tobie przypomniałam sobie, że rzeczywiście mogłabym coś takiego dać Małej do wyklejenia. A praca Adasia – super!
    Co do przechowywania prac – mam chyba również ponad 90% wszystiego co wyszlo spod paluszków moich dzieci. Najstarsza ma już 16 lat, więc sporo się tego nazbieralo. Pół biedy jeśli są to prace dwu-wymiarowe, gorzej z tymi "rzeżbami" 🙂 , ale i na nie mamy specjalne pudło.
    Jak zawsze zapraszam do mnie http://ourbabelschool.blogspot.tw/ i gorąco pozdrawiam z … tropików.

  • gorąco zapraszam Cię do mojej zabawy szczegóły na blogu 🙂

  • No pięknie! coś w sam raz dla nas ; )))

  • I my takie robiliśmy 🙂

  • Strasznie podobają mi się takie wydzieranki

  • maniamamowania

    Piękna praca, tak dokładnie i starannie wykonana. My ze Staśkiem też ostatnio robiliśmy wydzieranki – jesienne drzewko. A u was widzę tropiki 🙂

  • Fajne!
    Z pracami dzieci chowaj, chomikuj, a na początku rób wystawy. Z moją mamą toczyłam wojnę przez całe dzieciństwo, ale nniekiedy pomysły miała fajne. Np. wieszała na tyle od szafy (nie mieliśmy w domu zbyt wielu ścian, jak to w kawalerce) moje i brata prace i zapraszała sąsiadów i rodzinę na coś w rodzaju wernisaży. Czułam się naprawdę świetnie 🙂 Wiele z tych obrazów trzymamy w domu do dzisiaj. Nie zajmują dużo miejsca, ale oglądanie ich po latach to dla mnie ogromna przyjemność. Nawet większa niż dla madre 🙂

  • ale ładnie 🙂

  • przypomniało mi się jak sama kleiłam w podstawówce 😀