Wpisy gościnne

Mocem – Małżeństwo jest fajne ( Gościnna Sobota)

Jestem Ewa i od kiedy pamiętam, na
świat patrzyłam kreatywnym okiem. Rodzice mówili, że będę
studiować na ASP. Zdecydowałam jednak, że pójdę na Politechnikę
Łódzką przekonana praktycznymi argumentami. Uczyłam się rysunku,
by być architektem. 

Słaby wynik maturalny z matematyki nie pozwolił
mi dostać się na wymarzony kierunek i trafiłam na Wzornictwo.
Skończyłam specjalizację Architektura Tekstyliów, z czego się
ogromnie cieszę. Teraz wiem, że zdecydowanie wolę projektować mniejsze formy niż budynki, coś, co mogę mieć we własnym domu, a
jego wyprodukowanie nie zajmie miesięcy lub lat.

Będąc nastolatką, widziałam swoją
przyszłość w pięknym domu, ze wspaniałym mężem, kilkorgiem
dzieci i inspirującą, ciekawą pracą – połączeniem moich
talentów plastycznych z pisaniem. Koleżanki się ze mnie
podśmiewały, że idealizuję. Od dłuższego czasu mówiłam też,
że nie widzę siebie całe życie pracującej przez osiem godzin
dziennie w jakimś biurze. Wiedziałam, że jedynym wyjściem jest
własna firma. Był tylko jeden problem – nie wiedziałam jaka. Po
moich studiach mam mnóstwo możliwości, przeróżne rzeczy mnie
interesują.

Kilka lat temu zaczęłam sprzedawać w
Internecie własnoręcznie robioną biżuterię. Zainteresowałam się
tematyką mediów społecznościowych i marketingu. Kolczyki nie były
trafionym biznesem. Dawały mi przyjemność tworzenia, ale
konkurencja była i jest ogromna. Na Wzornictwie nauczyłam się
projektować nadruki na odzież i wzorzyste tkaniny. To dopiero było
coś, co mnie wciągnęło. Ponad rok temu znalazłam portal
umożliwiający założenie własnego sklepu z koszulkami, bluzami i
eko torbami. To był strzał w dziesiątkę. Oni zajmują się
produkcją, wysyłką i całą obsługą klienta, a ja tylko
projektuję. Całość jest opodatkowana i w pełni zgodna z prawem.
W trzy miesiące zasypałam swój butik Olborska Design ponad setką
wzorów. Część miałam niemal gotowych z różnych zaliczeń,
resztę robiłam na bieżąco. Było tam wszystko – tematyka
dziecięca, damskie koszulki z rysunkami żurnalowymi, bardziej
graficzne modele dla mężczyzn, grafiki dedykowane małżonkom, coś
dla fanów jeździectwa i pantomimy. Misz-masz wszystkiego, duża
część mnie. Tylko jak to sprzedać? Do kogo pisać? Jak promować?
Niedawno odkryłam, co naprawdę mnie
inspiruje i daje motywacyjnego kopa – moje małżeństwo i
perspektywa życia rodzinnego. Dzięki temu powstał nasz blog Mocem– mój i mojego męża Piotrka. Póki co ja piszę posty, ale bez
niego i bez naszych rozmów nie miałabym o czym pisać. Chcemy
pokazać, że małżeństwo jest fajne. Że nie trzeba się kłócić,
że można żyć bez narzekania na małżonka, że bycie mężatką i
żonatym daje mnóstwo frajdy.
Kiedy się pobieraliśmy na czwartym roku studiów, ledwo po obronie pierwszego stopnia i dostaniu się na magisterkę, ludzie się dziwili. Czemu tak wcześnie? Do czego nam się spieszy? Czy naprawdę już chcemy pakować się w rodzinę? A może jednak wpadka? Mało kto wierzył w to, że po prostu chcemy wziąć ślub. Kochamy się i chcemy korzystać z życia razem. Małżeństwo nas nie ogranicza, a daje więcej możliwości. Razem możemy więcej i lepiej.
Mocem wyodrębniło z mojego sklepu z
koszulkami wzory typowo małżeńskie. Na rynku jest mnóstwo
świetnych modeli z napisami, ale dla singli albo nastoletnich par.
Brakowało mi t-shirtów mówiących o tym, że jestem szczęśliwą
żoną, więc zaczęłam je projektować. Oboje chętnie chodzimy w
tych ciuchach, coraz więcej osób kupuje je na prezent na wieczory
panieńskie i kawalerskie, na ślub albo z jakiejś okazji, np.
Walentynki (hitem jest koszulka z napisem „Jestem mężatką, mam
Walentynki codziennie”).
Od niespełna pół roku piszę bloga.
Koszulki coraz lepiej się sprzedają. Pracując na etacie, ciężko
mi było osiągnąć pełnię możliwości Mocem. Zaczęliśmy z
Piotrkiem rozmawiać na temat naszej przyszłości. Planów, marzeń,
oczekiwań. W międzyczasie trafiliśmy na książkę „Czterogodzinny
tydzień pracy” Tima Ferrisa. Autor przekonał nas, że mamy rację
– dorosłe życie nie musi się wiązać z monotonną pracą na
etacie. Że nie trzeba być ciągle zmęczonym, przepracowanym, że
jest inny sposób na sukces i szczęście. Dzięki nowym technologiom
można prowadzić firmę z każdego końca świata, zatrudniać ludzi
z innych kontynentów i nie rzadko jest to tańsze. W mojej głowie
ciągle dźwięczał cytat Toniego Gaskinsa „Jeśli nie zbudujesz
swojego marzenia, ktoś inny Cię zatrudni, abyś pomógł mu
zbudować jego.
”.

Książka otworzyła nam oczy i
pozwoliła patrzeć szerzej na nasze możliwości. Odsunęła dalej
przekonania, którymi żyje świat naszych rodziców – że tylko
ciężką pracą można do czegoś dojść, że praca zajmuje
większość naszego życia, że tak już jest i trzeba się z tym
pogodzić. A jednak można inaczej. Skoro innym się udaje, to czemu
nie nam? Znaleźliśmy w sobie odwagę, przekonaliśmy się nawzajem,
że teraz jest najlepszy czas na ryzyko. Kiedy, jak nie teraz?
Odpowiednie idealne momenty nigdy nie nadchodzą, zawsze jest „coś”,
co mogłoby być lepiej.
Kilka dni temu oficjalnie zakończyłam
pracę na etacie. Rozbudowujemy Mocem. Wprowadzimy trzy zupełnie
nowe produkty, których jeszcze nie ma na polskim rynku. Jesteśmy na
etapie testów i produkcji próbnych egzemplarzy. Skończyliśmy
prace nad nowym logo i wyglądem bloga. Póki co nie zdradzę, co
konkretnie będziemy sprzedawać. Powiem jedynie, że jest to
połączenie mojej pasji do projektowania graficznego, wykształcenia
w zakresie tekstyliów i doświadczenia w branży ślubnej.
Piszę „my”, ponieważ jest to nasz
wspólny projekt. Chociaż ja projektuję, pomysł był mojego Męża.
Gdyby nie On, nie mogłabym spełniać swojego marzenia. Dzięki Jego
pracy możemy podjąć ryzyko własnej działalności. Jeśli uda się
nam osiągnąć sukces, będzie to rodzinny biznes.
Mocem to moc miłości, małżeństwa,
macierzyństwa (w planach) i męstwa.
Dziękuję za możliwość opowiedzenia
naszej historii na stronach KreatywnymOkiem.pl i zapraszam do
śledzenia naszych postępów w rozwoju Mocem.
Linki:

Sklep
z koszulkami: Olborska Cupsell   
Sklep z koszulkami
małżeńskimi: Mocem Cupsell

(function(d, s, id) {
var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0];
if (d.getElementById(id)) return;
js = d.createElement(s); js.id = id;
js.src = “//connect.facebook.net/pl_PL/sdk.js#xfbml=1&version=v2.3”;
fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);
}(document, ‘script’, ‘facebook-jssdk’));

About Ilona Popławska

Z wykształcenia Technik Żywienia, z zamiłowania blogerka kreatywnego rodzicielstwa. Kocha dzieci, ich twórcze myślenie i nieszablonowe rozwiązania. Prywatnie szczęśliwa żona i mama z małej polskiej wsi.
  • Ja nie miałam siły na drugi kierunek, chociaż mogłam go zrobić, powiedzmy, że na preferencyjnych warunkach. Życzę powodzenia i wytrwałości. I zdecydowania, bo u mnie to był spory problem. Mnóstwo pomysłów, ale nic tak na 100%. Aż do teraz. 🙂

  • Zapraszamy częściej! Jeszcze trochę i zdradzimy kolejne szczegóły 🙂 W sumie już zdradzamy, tylko nie wprost.

  • Dziękujemy bardzo! 🙂

  • Cieszę się. Miło czytać takie słowa. Czasem potrzeba cierpliwości do tego "łaskawszego oka", ale warto. 🙂

  • Świetny tekst a cytat inspirujący! Ja jestem na pierwszy roku studiów, w przyszłym roku chcę dobrać drugi kierunek. Czytając Twoje słowa, myślałam: to o mnie! Też idealizowałam i tak jak ty nie wyobrażam sobie w przyszłości pracy na etacie, chciałabym założyć własną firmę, ale przede mną jeszcze długa praca. 😉 Świetny wpis gościnny, lecę na Mocem!

  • Znam Mocem i bardzo lubię zaglądać do niej, fajnie dowiedzieć się więcej 🙂

  • Świetny biznes. Pozytywnie Wam zazdroszczę, bo też coś takiego chciałabym osiągnąć – tworzyć (to raz), i to coś, co będzie dla innych użyteczne (2), wartościowe (3). Super! Życzę Wam powodzenia!

  • Ten tekst dał mi dużo do myślenia, był mi potrzebny i to BARDZO, aby w koncu popatrzec na siebie i drugą połówke łaskawszym okiem 😉 Gratuluje pasji i tego zacięcia! Mocno trzymam kciuki 🙂