Wpisy gościnne

PlanetKIWI – blog 8 letniego podróżnika

Dzień Dobry! 
Mam na imię Szymon, mam 8 lat i od niedawna piszę bloga o swoich podróżach i przygodach. Zacząłem pisać bloga, bo chciałem udowodnić, że dzieci też mogą podzielić się swoimi przygodami. Piszę go też dla moich kolegów, bo kiedy opowiadałem im, że chodziłem między pingwinami, przeżyłem burzę w kanionie, atak byka, czy skakałem z siedmiometrowej skały do rzeki, to mi nie wierzyli. Mam nadzieję, że teraz mi uwierzą!

Najbardziej lubię poznawać świat, inne kultury i fantastycznych ludzi. Kocham przygody, trekkingi w dżungli i wyprawy na skuterach, chociaż czasem bywa niebezpiecznie. Jeśli odwiedzicie mojego bloga, zajrzyjcie do „scary stories” – tam opisuję swoje najstraszniejsze przygody. Lubię też homestay’e, kiedy mieszkamy u ludzi w domach, rozmawiamy z nimi i poznajemy ich kulturę. Nigdy nie zatrzymujemy się w hotelach typu all-inclusive, ale raz na jakiś czas rodzice robią mi przyjemność i znajdują hotel z basenem albo jakieś bungalowy na plaży, żebym mógł się pokąpać i posnorklować. 
Uwielbiam zwierzęta i ciekawostki o nich. Podczas podróży po Nowej Zelandii zakochałem się w ptakach kiwi – są takie słodkie! Uwielbiam też małpy, dziobaki, lemury, leniwce, pandy i inne „przytulanki”. W domu mam bardziej normalne zwierzęta – psa i dwa koty, ale kiedyś hodowałem też jaszczurki.
Piszę bloga po angielsku, bo chciałbym nauczyć się dobrze mówić w tym języku, żeby porozumiewać się z globtroterami z całego świata i słuchać różnych fajnych historii, kiedy spotykamy ich za granicą. Chciałbym też, aby moi poznani w drodze przyjaciele mogli go przeczytać Po angielsku piszę sam, ale rodzice poprawiają czasem gramtykę. Blog jest pisany także po polsku, bo najwięcej czytelników mam oczywiście z Polski.
Odwiedziłem już z rodzicami USA, Kubę, Argentynę, Indonezję, Kambodżę, Wietnam, Myanmar (dawna Birma), Tajlandię, Laos, Malezję, Singapur, Iran, Oman, Katar, Nową Zelandię, Austrię, Turcję, Danię, Anglię, Hiszpanię, Austrię, Węgry, Cypr. 
W czasie podróży najbardziej nie lubię lotów samolotami, bo wtedy po prostu się nudzę. Najciężej jest mi na trudnych trekkingach, jak na Tongariro Crossing w Nowej Zelandii, gdzie szliśmy 10 godzin w górach, czy wtedy, gdy muszę udawać, że coś mi smakuje, żeby ludziom w wiosce nie było przykro.
Nie potrafię przewidzieć co będę kiedyś robił, ale myślę że będę podróżował bez końca! Już w pierwszej klasie podstawówki zacząłem planować podróż z kolegami do Chin na trzy miesiące. Ale raczej nie zostanę z zawodu podróżnikiem, ponieważ muszę mieć swoje stałe miejsce, do którego zawsze wracam – by pomiziać koty, pobawić się z moim psem i przytulić moją siostrę
Zapraszam do czytania mojego bloga planetKIWI, oglądania zdjęć i filmików z moich wypraw.
Jedna z najciekawszych wypraw była w ostatnie wakacje – pojechaliśmy na Borneo. Byliśmy tam prawie 4 tygodnie i zobaczyliśmy mnóstwo ciekawych rzeczy. Na razie zdążyłem opisać tylko dwie części tej wyprawy, czyli tygodniowy trekking przez dżunglę w Kapuas Hulu i mój pobyt w domu „Łowców Głów”, czyli longhouse Dayaków oraz orangutany. Pozostałe opowieści z Borneo o pływających rynkach, wyprawach na motorkach, miastach na wodzie, moim pływaniu z mantami czy w jeziorze pełnym niezwykłych meduz ukażą się już wkrótce  
Czy wiecie dlaczego tytuł pierwszego posta z Borneo to ULAR LARI LURUS? 
Wyjaśnię to. ULAR LARI LURUS oznacza “wąż biegnie prosto”. To indonezyjski łamaniec językowy. A oto jedna z moich przygód – wyprawa na Borneo, Kalimantan, do Kapuas Hulu.

Najpierw popłynęliśmy łódką w górę rzeki, tak daleko jak się dało i stamtąd zaczynaliśmy trekking. Z ekipy naszych przewodników najbardziej podobał mi się Mr. Jungle, który nie umiał mówić po angielsku, ale był prawdziwym człowiekiem dżungli, znał ją super i szedł boso bez koszuli (albo w podkoszulku z krótkim rękawem). Najlepsze było to, że szedł z maczetą i wycinał wszystkie krzaki !! Ten owoc , który widać na zdjęciu to durian – najbardziej śmierdzący owoc na świecie – jak chcecie się dowiedzieć o nim więcej, to wejdźcie na moim blogu do zakładki „Did you know”

Podobało mi się, że rozbijaliśmy obozy w dżungli i spaliśmy pod taką płachtą – namiotów nie mieliśmy. Nawet nie bałem się robali, chociaż pod koniec mieliśmy straszną przygodę z pająkiem, ale o tym opowiem na końcu. Ryby łowiliśmy w rzece – a też łowiłem, piekliśmy je i jedliśmy. Piliśmy też wodę z rzeki, bo nie było innej, chociaż wcześniej odkażaliśmy ją. Byli również z nami: Edo, który był naszym głównym przewodnikiem, super kucharz, który gotował bardzo smaczne ryby i dwóch innych facetów. Wszyscy przewodnicy byli “the best”!!! specjalnym urządzeniem, które widać na zdjęciu. Myliśmy się i kąpaliśmy też w rzece. Było bardzo gorąco! Na zdjęciu widać też rybę, która puchnie jak się ją wyciągnie z wody – to było strasznie dziwne.

Na koniec opowieść o pająku. Po trekkingu poszliśmy do wioski Nanga Potan, gdzie spaliśmy w domku dla gości. Następnego dnia rozejrzałem się po pokoju i coś zobaczyłem. Zapytałem Mamy: “Czy to są patyczki?” Nie, to nie były patyczki !! To był BARDZO WIELKI PAJĄK, wielkości buta mojej Mamy!!! Ja uciekłem z pokoju, a moja Mama i Tata robili mu zdjęcia. Kiedy pająk się ruszył, mój tata też uciekł, bo boi się pająków ;). Później okazało się, że te pająki, chociaż są wielkie, są zupełnie niegroźne i nie gryzą. Za to w środku dżungli są mniejsze, ale te już gryzą i musieliśmy baaaaardzo uważać.

Trzeba też było uważać w wodzie, bo jak jednego dnia myliśmy się w wodzie w rzece, to około godzinę później moi rodzice i przewodnicy widzieli tam węża (takiego jadowitego!). Byliśmy też na “mokrym trekkingu”. Był mokry, ponieważ szliśmy rzeką, w wodzie. Tam zobaczyliśmy modliszkę, którą złapałem i położyłem na drzewie.

Jeżeli jesteście ciekawi dalszej części opowieści i innych moich przygód, odwiedźcie mój blog i zapiszcie się klikając FOLLOW. Piszcie też komentarze albo pytania – ja chętnie na nie odpisuję. Zapraszam!

Pozdrawiam Wszystkich 

Szymon

Blog: PlanetKIWI
Odwiedzajcie też mojego fanpage na facebooku – cieszę się z każdego lajka 

(function(d, s, id) {
var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0];
if (d.getElementById(id)) return;
js = d.createElement(s); js.id = id;
js.src = “//connect.facebook.net/pl_PL/sdk.js#xfbml=1&version=v2.3”;
fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);
}(document, ‘script’, ‘facebook-jssdk’));

About Ilona Popławska

Z wykształcenia Technik Żywienia, z zamiłowania blogerka kreatywnego rodzicielstwa. Kocha dzieci, ich twórcze myślenie i nieszablonowe rozwiązania. Prywatnie szczęśliwa żona i mama z małej polskiej wsi.
  • Szymon Radzimierski

    Z okazji Dnia Dziecka życzę wszystkim Dzieciom spełnienia marzeń, prawdziwych przyjaciół i kochającej rodziny 🙂 Pani Ilono, proszę złożyć ode mnie też życzenia Adasiowi 🙂

  • Szymon Radzimierski

    Dziękuję !! To miłe, bo najbardziej lubię jak ktoś wraca do mojego bloga 😉 Jak chce Pani mieć informacje o wszystkich postach to może się Pani zapisać się do followersów ! Na fanpejdżu też są informacje o postach 🙂 Pozdrawiam Szymon R.

  • Monika Kampczyk

    Brawo! Będę zaglądać!

  • Szymon Radzimierski

    Dziękuję bardzo 🙂 Mam nadzieję, że się podobało. Pozdrawiam

  • Odważnie!