Książki, Książki dla rodziców, Strefa Rodzica

Pozytywna dyscyplina – by wychować dziecko w miłości i szacunku

Pozytywna dyscyplina - by wychować dziecko w miłości i szacunku

Z czym się Wam kojarzy pojęcie pozytywna dyscyplina? Czy takie coś jest w ogóle możliwe? Co trzeba o niej wiedzieć? Czym się charakteryzuje? Pozytywna dyscyplina może okazać się całkiem fajna, jeśli poznacie jej zasady. Kto jest gotów zmienić swoje zachowanie i wprowadzić taki system w życie?

“Pozytywna dyscyplina” to książka, której autorką jest Jane Nelsen. Była to typowa matka, taka jak większość z nas. Irytował ją bałagan, karała dzieci, walczyła z nimi w imię dobra. Wiedziała jednak że nie tędy droga i postanowiła to zmienić. Poznała pozytywną dyscyplinę. Powoli wszystko zaczęło się zmieniać. Zmieniła swoje podejście, zmieniła swoją rodzinę i naucza teraz innych jak to zrobić!

Pozytywne podejście

Pierwszy rozdział książki w wprowadza nas powoli w świat pozytywnej dyscypliny, czym jest, ale również jasno mówi jak jest teraz. Jak świat się zmienił, jak zmienili się ludzie. Chcemy dla dzieci jak najlepiej, ale często brakuje nam cierpliwości czy dyscypliny by spełnić wymagania. Dzieci maja mniej szans na samodyscyplinę, organizację i samodzielność. Często ich wyręczamy bo będzie szybciej, wygodniej. To jednak nie jest dobre.
Tu również poznacie 3 główne podejścia do interakcji dziecka i dorosłej osoby. Są to nadmierna surowość, pobłażliwość oraz pozytywna dyscyplina. Poznacie na przykładach również jakie to są zachowania. Może się okazać że podobne zachowania obserwujecie we własnym domu.

Jednak właśnie o to chodzi. By zobaczyć to z boku, że jednak nie wszystko jest tak jak chcemy. Zmiana zachowania pozwoli na spokojniejsze życie rodzinne i jeszcze więcej radości!

Pozytywna dyscyplina - by wychować dziecko w miłości i szacunku

Kara – przecież to działa!

Czy kara działa? Na pierwszy rzut oka wydaje się że działa. Przecież dziecko nie robi już tej rzeczy. Jednak czy faktycznie wie, że takie zachowanie jest niepożądane? Często również planuje co zrobić by się zemścić na rodzicu i wszystko zaczyna się od nowa. Chyba nie oto chodzi!
Karząc dziecko pokazujemy, że nie mamy pomysłu jak rozwiązać problem i idziemy na łatwiznę, która okazuje się być błędnym kołem. Może lepiej zastanowić się nad tym zachowaniem niż od razu wymierzać karę. Rezygnując z kary na rzecz zastanowienia się nad rozwiązaniem problemu wykonujecie już pierwszy krok w stronę pozytywnej dyscypliny.

Cztery “R” kary pomoże Wam zrozumieć przebieg kary i jej konsekwencje.

Pozytywna dyscyplina - by wychować dziecko w miłości i szacunku

Cztery kryteria pozytywnej dyscypliny

By można było powiedzieć, że stosujemy ten rodzaj wychowania muszą być spełnione pewne warunki. Pomogą tutaj wypisane i opisane w książce te kryteria. Jest to podstawa, która pomaga zrozumieć czy nasze zachowanie jest dobre czy wymaga poprawy.
Pozytywna dyscyplina - by wychować dziecko w miłości i szacunku

Cztery kroki do współpracy

By pozytywna dyscyplina mogła przebiegać w sposób odpowiedni rodzice i dzieci muszą współpracować. Bez tego nie uda się wypracować odpowiednich zachowań, szacunku i wzajemnej pomocy. Podobnie jak przy 4 kryteriach pozytywnej dyscypliny mamy wypisane tu i wyjaśnione na czym ona polega. Celowo zaznaczyłam sobie takie miejsca w książce, by móc szybko do nich wrócić w chwili zwątpienia.
Pozytywna dyscyplina - by wychować dziecko w miłości i szacunku

Trzy “P” pomyłek

Każdy z nas ma prawo do pomyłki. Nikt nie jest idealny. Najważniejsza jednak jest umiejętność przyznania się do błędu a następnie wspólne rozwiązanie problemu.Ile razy było nam wstyd gdy błędnie oskarżyliśmy dziecko lub pochopnie powzięliśmy dziecko? Cisza, by się nie wydało. Bo przyznanie się może być odebrane jako skraj głupoty przez dorosłego lub potwierdzenie możliwości manipulacji według dziecka. Prawda jest taka, że takim zachowaniem, przyznaniem się do błędu okazujemy szacunek dziecku i sobie. W ten sposób uczymy go, że nie musi się wstydzić przyznania do błędu.

Pozytywna dyscyplina - by wychować dziecko w miłości i szacunku

 

Czym jest błędny cel?

Każdy rodzic chce jak najlepiej, jednak dziecko obierając błędny cel mija się z prawdziwym celem jakim jest przynależność. Gdy jest niegrzeczne, rodzice zwracają na niego uwagę. Gdy jest władcze, rządzi mamą też osiąga swój cel”. Jednak w rzeczywistości jest odwrotnie. Gdy poznamy błędne cele, będziemy mogli wypracować z dzieckiem te prawdziwe, pożądane cele. A błędne staną się przeszłością.
Pozytywna dyscyplina - by wychować dziecko w miłości i szacunku

 

Co to są logiczne konsekwencje?

Każde zachowanie i decyzja wiążą się z konsekwencjami. Teraz tylko trzeba określić jakie one będą. Czy to będą konsekwencje logiczne, naturalne? Najlepsze oczywiście są najlepsze. Warto jednak poznać cztery “P” logicznych konsekwencji.
Konsekwencją naturalną czy logiczną nie może być kara! Nie jest ona konsekwencją bo poniża dziecko, nie ma tu grama współpracy ani szacunku.

 

Pozytywna dyscyplina - by wychować dziecko w miłości i szacunku

 

Pytania. Jak je zadawać by były pełne ciekawości?

Ten rozdział bardzo mi się podoba. Zamiast rzucać stwierdzenia i rozkazy warto zastanowić się jak pomóc dziecku zadając pytanie skłaniające go do myślenia, dając szacunek, okazując miłość i zainteresowanie.
Taki przykład. Dziecko rozlewa na podłogę sok. Zamiast krzyczeć ” Co żeś zrobił?! Idź po szmatkę i wytrzyj to!”.  Dziecko jest osaczone, bez możliwości samodzielnego myślenia.
Można zamienić to na takie wyrażenie ” Co się stało? Co trzeba zrobić, by znów był porządek?” Dajemy dziecku możliwość samodzielności, nie oskarżamy, ale wspieramy.

 

Pozytywna dyscyplina - by wychować dziecko w miłości i szacunku

 

Spotkania klasowe i rodzinne

Genialny pomysł! Na potrzeby spotkań tworzymy listę problemów do rozwiązania. Na początku takiego spotkania kierujemy komplementy w stronę drugiej osoby, tak by każdy otrzymał choć jedną miłą wiadomość.
A następnie zostaje omawiany problem. Bez oskarżeń, obwiniania. Każdy ma prawo do powiedzenia swojej propozycji rozwiązania problemu. W atmosferze szacunku znajdujemy najlepsze rozwiązanie.
Po wpisaniu na listę problemu, już on staje się lżejszy. Bo mamy pewność że zostanie on wzięty do rozważenia i rozwiązania.
Pozytywna dyscyplina - by wychować dziecko w miłości i szacunku

 

Co mi dała “Pozytywna dyscyplina”?

Pokazała możliwości na polepszenie współpracy z dzieckiem. Co zrobić w chwili zdenerwowania, jak zmienić “niegrzeczne” dziecko w dziecko pełne szacunku, empatii, pewne siebie. Wiadomo, że nie od razu wszystko uda się zmienić, ale będziemy pracować nad tym. Mam nadzieję, że będzie coraz lepiej. Adaś stanie się pewny siebie, skupimy się na mocnych stronach by te słabsze nieświadomie zostały również wzmocnione. By zyskał pewność siebie, która pozwoli mu rozwinąć skrzydła. Będzie wiedział, że zawsze może przyjść z problemem.

To co opisałam tutaj, to tylko najważniejsze dla mnie rzeczy. Takie “must have” wiedzy o pozytywnej dyscyplinie. A książka zawiera o wiele więcej cennych informacji!

Pozytywna dyscyplina - by wychować dziecko w miłości i szacunku

 

Czy warto przeczytać tę książkę?

Jeśli szukasz sposobu na zwiększenie współpracy z dzieckiem ale również z dorosłymi członkami rodziny, pozytywne podejście do problemów to ta książka jest dla Ciebie. Pomoże zrozumieć jakie konsekwencje ma kara, jak wypracować lepszy schemat wychowania.
Książka Jane Nelsen została wydana przez Wydawnictwo Co Ja Na To. Cena regularna to 39 zł.

About Ilona Popławska

Z wykształcenia Technik Żywienia, z zamiłowania blogerka kreatywnego rodzicielstwa. Kocha dzieci, ich twórcze myślenie i nieszablonowe rozwiązania. Prywatnie szczęśliwa żona i mama z małej polskiej wsi.
  • Robienie komuś krzywdy w przypadku dwulatka to zupełnie normalna sprawa. Większość dzieci przez to przechodzi, ale nie każdy rodzic robi z tego dramę. Im bardziej się denerwujesz i starasz zmienić zachowanie malca, tym więcej on się przy nim upiera. To jest to sławne testowanie granic. Agresja u dzieci jest podyktowana wieloma rzeczami. Czasem jest to nieumiejętna próba zwrócenia na siebie uwagi zbyt zajętych sobą rodziców. Czasem jest to nieudolna próba wyładowania złości, czy ogólnego niezadowolenia z życia. Często dziecko nie ma złych intencji, tylko zwyczajnie nie rozumie pewnych rzeczy i potrzebuje CZASU, żeby to zrobić. Wychowanie bez przemocy polega na ciągłym tłumaczeniu, ale nie za pomocą trucia i powiastek w stylu "nie wolno", ale dawaniu jasnych komunikatów, które dziecko jest w stanie zrozumieć. Nie tłumaczy się jeden raz, ale często kilkaset razy, po kilkanaście razy dziennie. To jest bardzo powolne i stopniowe wprowadzanie dziecka w dorosłość. Efekty widoczne są dopiero po wielu latach, a nie po kilku dniach, za to są TRWAŁE.

    Nie ma na to jednej rady, bo to jest proces, to trwa, czasem kilka lat. Jedyna recepta na takie zachowanie dziecka to poczucie humoru i więcej cierpliwości. Ja takie zachowania młodej (u nas częściej było gryzienie dla zabawy) traktowałam ze śmiechem, ale nadal dając jej jasny komunikat, że się na jej zachowanie nie zgadzam. Zwykłe "nie" jej nie powstrzymywało, ale w końcu dotarło, że moje nie oznacza nie. Wtedy weszliśmy w etap "mama jest niedobla i nie pozwala się glyźć, buaaaa" – czyli wybuchy płaczu na każde moje nie, lub stop. To trwało około roku, teraz pomału z tego wychodzimy, tj. zamiast buaaaa, najczęściej jest tylko pochlipywanie i buzia w podkówkę, że mama taką dobrą zabawę popsuła, albo podczas podróży mamy inne plany. Staram się młodą wówczas pocieszać i wymyślić jej jak najszybciej inną, wesołą zabawę, niż tę, która wydała mi się zbyt niebezpieczna (np. bieganie z nożem po domu). Moje dziecko skacze po meblach, łazi po parapetach (zamknięte okno), rzuca we mnie pluszakami i czasem posprzecza się na pięści z innymi dziećmi. Na tym polega dzieciństwo. Może jestem dziwna i daję sobie wchodzić na głowę, ale wychodzę z założenia, że dzieciństwo to ostatni czas w życiu człowieka, kiedy można więcej. Potem wchodzi się w sztywne społeczne ramy i można o wiele mniej. A jeśli i tak się te ramy przekracza, konsekwencje są o wiele nieprzyjemniejsze niż stanie w kącie. Dlatego najbardziej mi zależy, by dziecko zrozumiało "dlaczego nie", a nie dostosowało się do wymagań tylko dlatego, że ja tak chcę.

    Przebieranie – Moja już czteroletnia od wczoraj córka, potrafi zrobić dym z tego powodu. Z tego co obserwuję po dzieciach znajomych, to całkiem typowa sytuacja, tylko rodzice różnie na nią reagują. Najczęściej chodzi o to, że dziecię nie lubi danego ubranka, za to bardzo chętnie ubierze się w koszulkę czy spodenkami ze swoim ulubionym bohaterem. 2 lata temu wymieniliśmy całą garderobę, wręcz pozwalaliśmy młodej samej wybierać ubranka w sklepie i nagle okazywało się, że kapelusz już nie parzy, a ubieranie zajmuje kilka minut, tylko dlatego, że dziecię samo go wybrało albo pokazało palcem na allegro. Bywa, że dziecko po prostu potrzebuje możliwości wyboru pomiędzy dwoma, trzema ubrankami. Między 2 a 3 rokiem życia ubieranie młodej zajmowało mi czasem pół godziny, czasem dłużej, a czasem kilka minut. Bez karania, bez nagradzania, zamiast walczyć, zaakceptowałam ten fakt i się samo uspokoiło. Staram się nigdzie nie śpieszyć, by nie wprowadzać nerwowej atmosfery. Zaczynamy się szykować dużo wcześniej. Bywają awantury, ale coraz rzadziej, bo dziecko nie robi się młodsze i głupsze – nigdy! 🙂

  • Pawlik

    lavinka, co w przypadku gdy maluch robi komuś krzywdę, np ciągnie za włosy lub bije po buzi. Próbowałem już wszystkiego, i o ile udało się zmniejszyć ciągnięcie włosów do minimum (prośby i tłumaczenia nic nie dały, dopiero pomogło ciągnięcie maluszka za włosy za każdym razem kiedy on ciągnął mamę za włosy) to czasem pojawia się u naszego synka (2 latka) bicie drugiej osoby, gdy jest niezadowolony. I kompletnie nie rozumie tłumaczenia – ustawiamy w kąt lub zostawiamy go w pokoju i wychodzimy. Może masz jakieś lepsze pomysły na takie zachowania? Nie wspomnę już o momentach kiedy go przebieramy – za każdym razem to istna tragedia – jakby skórę z niego ściągali.

  • O rany, tyle tekstu, żeby wytłumaczyć prostą rzecz. Kary nie działają, jeśli komuś się tak wydaje, to znaczy, że jest ślepy i głuchy oraz wcale mu na wychowaniu dziecka nie zależy. Ma przede wszystkim problem ze sobą, zapewne z okresu niekoniecznie przyjemnego dzieciństwa i musi nieświadomie odegrać się na dzieciach. Karanie to efekt wielopokoleniowej fali przemocy, ewidentnie pochodna problemów emocjonalnych rodziców. Po prostu nie radzą sobie sami ze sobą, a w efekcie z dziećmi. To wyłazi dopiero po ich pojawieniu się wcześniej na świecie. Burzą misternie ułożony domek z kart, który został postawiony w celu zasłonięcia prawdziwych problemów, zepchniętych na dno świadomości.
    Ostatnio miałam mikroflejm karowy na tajnym forum rówieśniczym i powiem Ci, że to baaardzo zależy od rodzica. Jedna pani powiedziała, że musiała zacząć karać swojego syna, bo zaczął skakać po meblach. Kiedy moje dziecko skacze po meblach, zamiast myśleć o karaniu, zastanawiam się, co by tu jej dać do zabawy, żeby nie skakała. Nawet jej nie zabraniam! Choć czasem ostrzegam, by na siebie uważała, bo jaj jej nie złapię i tłumaczę, że sąsiadowi z dołu może przez nią żyrandol spaść na głowę 😉 Widzę, że się nudzi i w zasadzie czas pakować się na dwór. Od razu widać, że nie byłam karana w dzieciństwie, prawda? 🙂