<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: Pozytywna dyscyplina &#8211; by wychować dziecko w miłości i szacunku	</title>
	<atom:link href="https://kreatywnymokiem.pl/pozytywna-dyscyplina-by-wychowac-w-milosci/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kreatywnymokiem.pl/pozytywna-dyscyplina-by-wychowac-w-milosci/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sat, 12 May 2018 20:45:44 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.8.2</generator>
	<item>
		<title>
		Autor: lavinka		</title>
		<link>https://kreatywnymokiem.pl/pozytywna-dyscyplina-by-wychowac-w-milosci/#comment-7055</link>

		<dc:creator><![CDATA[lavinka]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 31 Jul 2016 07:33:17 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://serwer19084.lh.pl/2016/07/13/pozytywna-dyscyplina-by-wychowac/#comment-7055</guid>

					<description><![CDATA[Robienie komuś krzywdy w przypadku dwulatka to zupełnie normalna sprawa. Większość dzieci przez to przechodzi, ale nie każdy rodzic robi z tego dramę. Im bardziej się denerwujesz i starasz zmienić zachowanie malca, tym więcej on się przy nim upiera. To jest to sławne testowanie granic. Agresja u dzieci jest podyktowana wieloma rzeczami. Czasem jest to nieumiejętna próba zwrócenia na siebie uwagi zbyt zajętych sobą rodziców. Czasem jest to nieudolna próba wyładowania złości, czy ogólnego niezadowolenia z życia. Często dziecko nie ma złych intencji, tylko zwyczajnie nie rozumie pewnych rzeczy i potrzebuje CZASU, żeby to zrobić. Wychowanie bez przemocy polega na ciągłym tłumaczeniu, ale nie za pomocą trucia i powiastek w stylu &#034;nie wolno&#034;, ale dawaniu jasnych komunikatów, które dziecko jest w stanie zrozumieć. Nie tłumaczy się jeden raz, ale często kilkaset razy, po kilkanaście razy dziennie. To jest bardzo powolne i stopniowe wprowadzanie dziecka w dorosłość. Efekty widoczne są dopiero po wielu latach, a nie po kilku dniach, za to są TRWAŁE.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma na to jednej rady, bo to jest proces, to trwa, czasem kilka lat. Jedyna recepta na takie zachowanie dziecka to poczucie humoru i więcej cierpliwości. Ja takie zachowania młodej (u nas częściej było gryzienie dla zabawy) traktowałam ze śmiechem, ale nadal dając jej jasny komunikat, że się na jej zachowanie nie zgadzam. Zwykłe &#034;nie&#034; jej nie powstrzymywało, ale w końcu dotarło, że moje nie oznacza nie. Wtedy weszliśmy w etap &#034;mama jest niedobla i nie pozwala się glyźć, buaaaa&#034; - czyli wybuchy płaczu na każde moje nie, lub stop. To trwało około roku, teraz pomału z tego wychodzimy, tj. zamiast buaaaa, najczęściej jest tylko pochlipywanie i buzia w podkówkę, że mama taką dobrą zabawę popsuła, albo podczas podróży mamy inne plany. Staram się młodą wówczas pocieszać i wymyślić jej jak najszybciej inną, wesołą zabawę, niż tę, która wydała mi się zbyt niebezpieczna (np. bieganie z nożem po domu). Moje dziecko skacze po meblach, łazi po parapetach (zamknięte okno), rzuca we mnie pluszakami i czasem posprzecza się na pięści z innymi dziećmi. Na tym polega dzieciństwo. Może jestem dziwna i daję sobie wchodzić na głowę, ale wychodzę z założenia, że dzieciństwo to ostatni czas w życiu człowieka, kiedy można więcej. Potem wchodzi się w sztywne społeczne ramy i można o wiele mniej. A jeśli i tak się te ramy przekracza, konsekwencje są o wiele nieprzyjemniejsze niż stanie w kącie. Dlatego najbardziej mi zależy, by dziecko zrozumiało &#034;dlaczego nie&#034;, a nie dostosowało się do wymagań tylko dlatego, że ja tak chcę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przebieranie - Moja już czteroletnia od wczoraj córka, potrafi zrobić dym z tego powodu. Z tego co obserwuję po dzieciach znajomych, to całkiem typowa sytuacja, tylko rodzice różnie na nią reagują. Najczęściej chodzi o to, że dziecię nie lubi danego ubranka, za to bardzo chętnie ubierze się w koszulkę czy spodenkami ze swoim ulubionym bohaterem. 2 lata temu wymieniliśmy całą garderobę, wręcz pozwalaliśmy młodej samej wybierać ubranka w sklepie i nagle okazywało się, że kapelusz już nie parzy, a ubieranie zajmuje kilka minut, tylko dlatego, że dziecię samo go wybrało albo pokazało palcem na allegro. Bywa, że dziecko po prostu potrzebuje możliwości wyboru pomiędzy dwoma, trzema ubrankami. Między 2 a 3 rokiem życia ubieranie młodej zajmowało mi czasem pół godziny, czasem dłużej, a czasem kilka minut. Bez karania, bez nagradzania, zamiast walczyć, zaakceptowałam ten fakt i się samo uspokoiło. Staram się nigdzie nie śpieszyć, by nie wprowadzać nerwowej atmosfery. Zaczynamy się szykować dużo wcześniej. Bywają awantury, ale coraz rzadziej, bo dziecko nie robi się młodsze i głupsze - nigdy! :)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Robienie komuś krzywdy w przypadku dwulatka to zupełnie normalna sprawa. Większość dzieci przez to przechodzi, ale nie każdy rodzic robi z tego dramę. Im bardziej się denerwujesz i starasz zmienić zachowanie malca, tym więcej on się przy nim upiera. To jest to sławne testowanie granic. Agresja u dzieci jest podyktowana wieloma rzeczami. Czasem jest to nieumiejętna próba zwrócenia na siebie uwagi zbyt zajętych sobą rodziców. Czasem jest to nieudolna próba wyładowania złości, czy ogólnego niezadowolenia z życia. Często dziecko nie ma złych intencji, tylko zwyczajnie nie rozumie pewnych rzeczy i potrzebuje CZASU, żeby to zrobić. Wychowanie bez przemocy polega na ciągłym tłumaczeniu, ale nie za pomocą trucia i powiastek w stylu &quot;nie wolno&quot;, ale dawaniu jasnych komunikatów, które dziecko jest w stanie zrozumieć. Nie tłumaczy się jeden raz, ale często kilkaset razy, po kilkanaście razy dziennie. To jest bardzo powolne i stopniowe wprowadzanie dziecka w dorosłość. Efekty widoczne są dopiero po wielu latach, a nie po kilku dniach, za to są TRWAŁE.</p>
<p>Nie ma na to jednej rady, bo to jest proces, to trwa, czasem kilka lat. Jedyna recepta na takie zachowanie dziecka to poczucie humoru i więcej cierpliwości. Ja takie zachowania młodej (u nas częściej było gryzienie dla zabawy) traktowałam ze śmiechem, ale nadal dając jej jasny komunikat, że się na jej zachowanie nie zgadzam. Zwykłe &quot;nie&quot; jej nie powstrzymywało, ale w końcu dotarło, że moje nie oznacza nie. Wtedy weszliśmy w etap &quot;mama jest niedobla i nie pozwala się glyźć, buaaaa&quot; &#8211; czyli wybuchy płaczu na każde moje nie, lub stop. To trwało około roku, teraz pomału z tego wychodzimy, tj. zamiast buaaaa, najczęściej jest tylko pochlipywanie i buzia w podkówkę, że mama taką dobrą zabawę popsuła, albo podczas podróży mamy inne plany. Staram się młodą wówczas pocieszać i wymyślić jej jak najszybciej inną, wesołą zabawę, niż tę, która wydała mi się zbyt niebezpieczna (np. bieganie z nożem po domu). Moje dziecko skacze po meblach, łazi po parapetach (zamknięte okno), rzuca we mnie pluszakami i czasem posprzecza się na pięści z innymi dziećmi. Na tym polega dzieciństwo. Może jestem dziwna i daję sobie wchodzić na głowę, ale wychodzę z założenia, że dzieciństwo to ostatni czas w życiu człowieka, kiedy można więcej. Potem wchodzi się w sztywne społeczne ramy i można o wiele mniej. A jeśli i tak się te ramy przekracza, konsekwencje są o wiele nieprzyjemniejsze niż stanie w kącie. Dlatego najbardziej mi zależy, by dziecko zrozumiało &quot;dlaczego nie&quot;, a nie dostosowało się do wymagań tylko dlatego, że ja tak chcę.</p>
<p>Przebieranie &#8211; Moja już czteroletnia od wczoraj córka, potrafi zrobić dym z tego powodu. Z tego co obserwuję po dzieciach znajomych, to całkiem typowa sytuacja, tylko rodzice różnie na nią reagują. Najczęściej chodzi o to, że dziecię nie lubi danego ubranka, za to bardzo chętnie ubierze się w koszulkę czy spodenkami ze swoim ulubionym bohaterem. 2 lata temu wymieniliśmy całą garderobę, wręcz pozwalaliśmy młodej samej wybierać ubranka w sklepie i nagle okazywało się, że kapelusz już nie parzy, a ubieranie zajmuje kilka minut, tylko dlatego, że dziecię samo go wybrało albo pokazało palcem na allegro. Bywa, że dziecko po prostu potrzebuje możliwości wyboru pomiędzy dwoma, trzema ubrankami. Między 2 a 3 rokiem życia ubieranie młodej zajmowało mi czasem pół godziny, czasem dłużej, a czasem kilka minut. Bez karania, bez nagradzania, zamiast walczyć, zaakceptowałam ten fakt i się samo uspokoiło. Staram się nigdzie nie śpieszyć, by nie wprowadzać nerwowej atmosfery. Zaczynamy się szykować dużo wcześniej. Bywają awantury, ale coraz rzadziej, bo dziecko nie robi się młodsze i głupsze &#8211; nigdy! 🙂</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Pawlik		</title>
		<link>https://kreatywnymokiem.pl/pozytywna-dyscyplina-by-wychowac-w-milosci/#comment-7054</link>

		<dc:creator><![CDATA[Pawlik]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 30 Jul 2016 09:57:43 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://serwer19084.lh.pl/2016/07/13/pozytywna-dyscyplina-by-wychowac/#comment-7054</guid>

					<description><![CDATA[lavinka, co w przypadku gdy maluch robi komuś krzywdę, np ciągnie za włosy lub bije po buzi. Próbowałem już wszystkiego, i o ile udało się zmniejszyć ciągnięcie włosów do minimum (prośby i tłumaczenia nic nie dały, dopiero pomogło ciągnięcie maluszka za włosy za każdym razem kiedy on ciągnął mamę za włosy) to czasem pojawia się u naszego synka (2 latka) bicie drugiej osoby, gdy jest niezadowolony. I kompletnie nie rozumie tłumaczenia - ustawiamy w kąt lub zostawiamy go w pokoju i wychodzimy. Może masz jakieś lepsze pomysły na takie zachowania? Nie wspomnę już o momentach kiedy go przebieramy - za każdym razem to istna tragedia - jakby skórę z niego ściągali.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>lavinka, co w przypadku gdy maluch robi komuś krzywdę, np ciągnie za włosy lub bije po buzi. Próbowałem już wszystkiego, i o ile udało się zmniejszyć ciągnięcie włosów do minimum (prośby i tłumaczenia nic nie dały, dopiero pomogło ciągnięcie maluszka za włosy za każdym razem kiedy on ciągnął mamę za włosy) to czasem pojawia się u naszego synka (2 latka) bicie drugiej osoby, gdy jest niezadowolony. I kompletnie nie rozumie tłumaczenia &#8211; ustawiamy w kąt lub zostawiamy go w pokoju i wychodzimy. Może masz jakieś lepsze pomysły na takie zachowania? Nie wspomnę już o momentach kiedy go przebieramy &#8211; za każdym razem to istna tragedia &#8211; jakby skórę z niego ściągali.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: lavinka		</title>
		<link>https://kreatywnymokiem.pl/pozytywna-dyscyplina-by-wychowac-w-milosci/#comment-7050</link>

		<dc:creator><![CDATA[lavinka]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 18 Jul 2016 14:41:04 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://serwer19084.lh.pl/2016/07/13/pozytywna-dyscyplina-by-wychowac/#comment-7050</guid>

					<description><![CDATA[O rany, tyle tekstu, żeby wytłumaczyć prostą rzecz. Kary nie działają, jeśli komuś się tak wydaje, to znaczy, że jest ślepy i głuchy oraz wcale mu na wychowaniu dziecka nie zależy. Ma przede wszystkim problem ze sobą, zapewne z okresu niekoniecznie przyjemnego dzieciństwa i musi nieświadomie odegrać się na dzieciach. Karanie to efekt wielopokoleniowej fali przemocy, ewidentnie pochodna problemów emocjonalnych rodziców. Po prostu nie radzą sobie sami ze sobą, a w efekcie z dziećmi. To wyłazi dopiero po ich pojawieniu się wcześniej na świecie. Burzą misternie ułożony domek z kart, który został postawiony w celu zasłonięcia prawdziwych problemów, zepchniętych na dno świadomości.&lt;br /&gt;Ostatnio miałam mikroflejm karowy na tajnym forum rówieśniczym i powiem Ci, że to baaardzo zależy od rodzica. Jedna pani powiedziała, że musiała zacząć karać swojego syna, bo zaczął skakać po meblach. Kiedy moje dziecko skacze po meblach, zamiast myśleć o karaniu, zastanawiam się, co by tu jej dać do zabawy, żeby nie skakała. Nawet jej nie zabraniam! Choć czasem ostrzegam, by na siebie uważała, bo jaj jej nie złapię i tłumaczę, że sąsiadowi z dołu może przez nią żyrandol spaść na głowę ;) Widzę, że się nudzi i w zasadzie czas pakować się na dwór. Od razu widać, że nie byłam karana w dzieciństwie, prawda? :)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>O rany, tyle tekstu, żeby wytłumaczyć prostą rzecz. Kary nie działają, jeśli komuś się tak wydaje, to znaczy, że jest ślepy i głuchy oraz wcale mu na wychowaniu dziecka nie zależy. Ma przede wszystkim problem ze sobą, zapewne z okresu niekoniecznie przyjemnego dzieciństwa i musi nieświadomie odegrać się na dzieciach. Karanie to efekt wielopokoleniowej fali przemocy, ewidentnie pochodna problemów emocjonalnych rodziców. Po prostu nie radzą sobie sami ze sobą, a w efekcie z dziećmi. To wyłazi dopiero po ich pojawieniu się wcześniej na świecie. Burzą misternie ułożony domek z kart, który został postawiony w celu zasłonięcia prawdziwych problemów, zepchniętych na dno świadomości.<br />Ostatnio miałam mikroflejm karowy na tajnym forum rówieśniczym i powiem Ci, że to baaardzo zależy od rodzica. Jedna pani powiedziała, że musiała zacząć karać swojego syna, bo zaczął skakać po meblach. Kiedy moje dziecko skacze po meblach, zamiast myśleć o karaniu, zastanawiam się, co by tu jej dać do zabawy, żeby nie skakała. Nawet jej nie zabraniam! Choć czasem ostrzegam, by na siebie uważała, bo jaj jej nie złapię i tłumaczę, że sąsiadowi z dołu może przez nią żyrandol spaść na głowę 😉 Widzę, że się nudzi i w zasadzie czas pakować się na dwór. Od razu widać, że nie byłam karana w dzieciństwie, prawda? 🙂</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
