<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>studia &#8211; Kreatywnym okiem &#8211; twórczo-edukacyjny blog rodzinny</title>
	<atom:link href="https://kreatywnymokiem.pl/tag/studia/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kreatywnymokiem.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sun, 03 Aug 2025 18:55:48 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.8.2</generator>

<image>
	<url>https://kreatywnymokiem.pl/wp-content/uploads/2018/01/kreatywne-oko-100x100.jpg</url>
	<title>studia &#8211; Kreatywnym okiem &#8211; twórczo-edukacyjny blog rodzinny</title>
	<link>https://kreatywnymokiem.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Jedną nogą na drugim roku pedagogiki</title>
		<link>https://kreatywnymokiem.pl/jedna-noga-na-drugim-roku-pedagogiki/</link>
					<comments>https://kreatywnymokiem.pl/jedna-noga-na-drugim-roku-pedagogiki/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Ilona Popławska]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 20 Jul 2021 18:51:36 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[Strefa Rodzica]]></category>
		<category><![CDATA[Studia]]></category>
		<category><![CDATA[pedagogika]]></category>
		<category><![CDATA[studia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kreatywnymokiem.pl/?p=28852</guid>

					<description><![CDATA[4 lipca zakończyłam oficjalnie pierwszy rok pedagogiki, zaliczając ostatni egzamin. Przede mną wakacje. Czas regeneracji, odpoczynku i zbierania sił na kolejny rok. Jaki był pierwszy rok na studiach? Zapisując się na studia miałam duszę na ramieniu i łzy w oczach, a przy zmianie uczelni byłam bliska szaleństwa. Jestem właśnie z tych panikujących, którzy boją się, że nie dadzą rady, wszyscy go wyśmieją i po co im to wszystko. Warto jednak spełniać marzenia, pokonywać własne bariery i iść pod prąd. Teraz wiem, że podjęłam dobrą decyzję. O tym, jak to się stało, że w wieku 35 lat zapisałam się na studia przeczytasz w poprzednim poście. Rozpoczynając studia postawiłam sobie kilka celów do realizacji: Cele kontra rzeczywistość Natłok materiałów, które miałyśmy opanować, momentami mnie przytłaczał i odbierał chęci do dalszej nauki. Każdy z nas ma czasem jakiś kryzys. Ważne, by mu się po prostu temu nie poddać. Nie poddałam się. Podnosiłam się za każdym razem i robiłam wszystko na maksa. Lubię działać kompleksowo, a przy pracach twórczych mogłam popłynąć! Takie zaliczenia czy ćwiczenia to była dla mnie przyjemność (chociaż ogrom pracy i nerwów w idealne przygotowanie podnosiło ciśnienie), dając na koniec ogromną satysfakcję! Dzięki nim poznałam nowe programy, aplikacje, inspirujące grupy na Facebooku, z których mogłam (i cały czas to robię) czerpać inspirację, uzyskać pomoc czy pozazdrościć innym tak wspaniałych projektów. To dzięki własnemu uporowi i życzliwości innych nauczycieli mogłam zaskakiwać na zajęciach, wychodzić poza schematy, tworzyć i inspirować. Oblewając się pięknym buraczanym kolorem po pochwałach koleżanek z roku i wykładowców. W takie projekty, ja po prostu wkładam całą siebie. Tyle. Z egzaminami ustnymi miałam większy problem. Tu musiałam &#8222;wkuwać na blachę&#8221; materiał. Chciałam jednak, by to nie była pusta teoria, ale starałam się ją zrozumieć i znaleźć przykłady z życia, pasujące do danego tematu. Udało mi się to osiągnąć. Nie za każdym razem, tak jak bym chciała, ale mimo wszystko jestem zadowolona z wyników jakie osiągnęłam. Nie miałam niższej oceny niż 4, choć i tu miałam do siebie żal, że mogłam się lepiej przyłożyć, powtórzyć coś więcej. Takie życie, nie zawsze się ma to co się chce. Bo trzeba uczyć się na błędach Wyciąganie wniosków z własnych błędów i zachowań daje mi siłę na zmaganie się z kolejnymi wyzwaniami. Teraz wiem, na co bardziej zwracać uwagę, poznaję swoje słabe strony i wiem nad czym muszę popracować. Nie udaję, że jestem najlepsza, że wszystko wiem i przychodzi mi to z łatwością. Jestem jednak ambitna na tyle, by podnosić sobie poprzeczkę. W końcu jak spadać to prosto z gwiazd. Wysoki koń to za mało. Dlatego szukam szkoleń czy kursów, które pomogą mi w dalszej pracy i nauce, dopytuję, poszukuję rozwiązań i możliwości. Wiem, że muszę popracować na wystąpieniami i wypowiadaniem się, bo łapie mnie taki stres, że wszystko mi się miesza, łapię &#8222;buraka&#8221; i wygląda na to, że średnio się przygotowałam, co wcale nie było prawdą. W końcu wszystko siedzi w mojej głowie. Podsumowanie pierwszego roku Jak więc zakończył się ten pierwszy rok na studiach? Waham się między słowem dobrze, a bardzo dobrze. Nie wiem, które bardziej mi tutaj pasuje. Czasem jestem za bardzo krytyczna wobec siebie, więc wybiorę bardzo dobrze. Końcowa średnia wynosi 4,88 ze 100% obecnością na zajęciach. Wszystkie egzaminy zaliczone w pierwszym terminie (poza jednym, gdzie zaliczałam 2 tygodnie później z kilkoma osobami, ale miałam ogromne wyrzuty sumienia, że tak zrobiłam&#8230;), a zaliczenia przesyłane przed czasem końcowym. Aktywność na zajęciach również była dobrze odbierana, a prowadzone dyskusje, gdzie zdarzało się, że miałam zupełnie inne spojrzenie niż inni, zdobywałam uwagę i pochwały. Z sukcesów mam na koncie również pochwalę za referat o ocenianiu kształtującym, gdzie napisałam najlepszą pracę w grupie. Słowa te skierowane były bezpośrednio do pani dziekan. Nie powiem, skrzydła mi urosły. Również na edukacji przyrodniczej złapałam kilka miłych słów, a na egzaminie z języka polskiego usłyszałam, że od pierwszych zajęć widać było, że nie chodzi o samo zaliczenie, ale o dzieci. Widać, że robię to dla nich, to one są najważniejsze i robię wszystko, by były zadowolone i ciekawe świata. Największym komplementem jaki usłyszałam, były słowa od koleżanki, która chciałaby żebym uczyła jej dzieci. Pani doktor Ewa też by chciała tego dla swoich dzieci. Wtedy mnie zamurowało. Nie umiałam się wysłowić, zabrakło mi tchu i nie wiedziałam, gdzie mam patrzeć. Udało się spełnić również drugi punkt! Nie nadaję się do systemowej szkoły Ja po prostu nie chcę być zwykłym nauczycielem. Dzieci to nie kółka, które ciosa się na kwadraty, by pasowały do pudełka. Jeśli dzieci zobaczą mnie ciekawą świata i jego możliwości to również będą tego ciekawe. A jeśli będę szarym, nudnym i zmęczonym belfrem? Jaki będzie ich stosunek o nauki i edukacji? Chcesz iść na studia po 30-stce? Idź. Spełniaj marzenia, rozwijaj się, dbaj o siebie. Nigdy nie jest za późno, by zrobić coś fajnego. Wszystkiego można się nauczyć. Pamiętaj, ograniczają Cię tylko twoje lęki i wyobraźnia. Trzymam kciuki za siebie i za Ciebie! Stypendium rektora Mam dużą szansę spełnić i ten cel. Na chwilę obecną zbieram dodatkowe punkty, by mieć pewność, że znajdę się na liście najlepszych studentów. Warto czasem się przyłożyć i sięgać wyżej i nie poddawać się na samym początku drogi, bo życie lubi zaskakiwać. Plan na drugi rok? Oczywiście, że mam! Stypendium rektora na kolejny rok, przełożenie wiedzy i umiejętności na aktywną pracę z dziećmi i udział w poważniejszych projektach i wolontariacie. Jakie projekty? To się klaruje 😉 Jeśli chodzi o stypendium to poza wysoką średnią chcę rozwinąć się w kwestii konferencji czy publikacji&#8230; Mąż się śmieje, że zawyżam poziom i przestaną mnie lubić 😀 No cóż, studia to dla mnie nie tylko papier i pusta teoria.]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://kreatywnymokiem.pl/jedna-noga-na-drugim-roku-pedagogiki/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Pedagogika w wieku 35 lat, czyli po co poszłam na studia</title>
		<link>https://kreatywnymokiem.pl/pedagogika-w-wieku-35-lat-czyli-po-co-poszlam-na-studia/</link>
					<comments>https://kreatywnymokiem.pl/pedagogika-w-wieku-35-lat-czyli-po-co-poszlam-na-studia/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Ilona Popławska]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 05 Jan 2021 17:00:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[Strefa Rodzica]]></category>
		<category><![CDATA[Studia]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[studia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kreatywnymokiem.pl/?p=28641</guid>

					<description><![CDATA[Rok 2020 to czas tak zakręcony, dziwny i nieprzewidywalny jak nigdy dotąd. I to może był właśnie ten impuls? Żeby jednak coś zmienić w swoim życiu? W końcu dziecko mam odchowane, pracuje w szkole tak jak marzyłam. Tak. To jest ten moment, by podjąć odważną decyzję. Idę na studia! Gdy na drzewach zaczęły zawiązywać się pierwsze pączki, świat zaczął budzić się do życia pojawiła się myśl, że to jest dobry moment by zawalczyć o siebie.. Czekałam tylko kiedy ruszy rekrutacja na studiach. Zdjęcie gotowe, ksero świadectwa maturalnego też. Tylko iść i złożyć dokumenty. Dobra, wcale tak nie było. 😀 Ale brzmi dobrze, prawda? Było zupełnie inaczej. Myśl się taka pojawiła, owszem, ale w innych okolicznościach. Podczas tych kilku miesięcy pracy poznałam zawód nauczyciela bliżej. Zobaczyłam jak wyglądają zajęcia w przedszkolu, jaki wpływ mamy na te maluchy. Ale też, jaka to jest odpowiedzialność za młodego człowieka. Powoli kiełkowała mi w głowie myśl, że to jednak wziąć byka za rogi i spróbować swoich sił. W końcu ilu znajomych mówiło, że to praca idealna dla mnie. Tylko ja sama nie wierzyłam na tyle w siebie, by podjąć jakieś kroki w tym kierunku. Ostateczna decyzja została podjęta w czerwcu, gdy prześladowała mnie reklama jednej z uczelni. W radiu, na Facebooku ciągle ją widziałam. Śledziłam nowe informacje, czytałam opinie, jak wyglądają studia pedagogiki wczesnoszkolnej i przedszkolnej. Trwała wtedy promocja na niższe czesne oraz brak wpisowego. No okazja! Więc pewnego wieczoru, o 22 podjęłam decyzję. Wypełniłam wniosek on line i miałam 7 dni na złożenie dokumentów stacjonarnie. Pełna konspiracja nastąpiła nawet przed mężem. Musiałam oswoić się z tą decyzją sama, zanim przekazałam ją dalej. 5 lat studiów to jednak duży wydatek na same czesne, potem dojazdy, podręczniki, itp. Czy damy sobie z tym radę? Czy ja dam sobie radę z nauką, domem i pracą? Czy ja się w ogóle tam odnajdę? Moje wyobrażania były takie. Ja &#8222;stara baba&#8221; wśród samych młodych ludzi zaraz po szkole średniej. Myślałam, że będę się czuła jak dinozaur w nowoczesnym świecie. Pierwsza uczelnia Formalności załatwione. Papiery złożone i oczekiwanie na decyzję, czy kierunek ruszy i od kiedy będą pierwsze zajęcia. Wszystko w największej tajemnicy, by nie zapeszyć. W pracy przez przypadek się koleżanki dowiedziały i były w takim samym szoku jak mąż, jak nie większym. Co się dziwić, jak ja samą siebie zakończyłam taką decyzją. W międzyczasie jednak sytuacja się zmieniła. Przez przypadek znalazłam inną uczelnię&#8230; Zaczęłam rozważać zmianę uczelni. Ta druga była tańsza, z lepszym dojazdem, bardzo dobrymi opiniami i do tego w samym sercu Torunia. Raz kozie śmierć! Jak szaleć to szaleć i uczelnia zmieniona. Sama po sobie się tego nie spodziewałam, że w jednym roku zapiszę się na studia, za chwilę jeszcze zmienię uczelnię! Istne szaleństwo! Chodzi jednak o moją edukację, finanse i samopoczucie związane w nową sytuacją. Głęboki wdech i oczekiwanie na wieści kiedy startujemy. Mamo, tato idę na studia pedagogiczne! Była końcówka września, a ja miałam ustalony start pierwszego zjazdu. Z racji studiów niestacjonarnych zajęcia odbywają się weekendy. Co niedzielę też jeździliśmy do moich rodziców. I jak tu przekazać informację czemu nas nie ma? To ostatni dzwonek, żeby im wyznać prawdę. I kolejny szok! Myśleli, że żartuję, potem że to dużo pieniędzy, nauki i czasu, ale trzymają za mnie kciuki, by wszystko szło jak najlepiej. Pierwszy zjazd i&#8230; koniec Nastał ten wielki dzień. Przekroczyłam progi Kolegium Jagiellońskiego jako studentka 1 roku pedagogiki przedszkolnej i wczesnoszkolnej. Pierwszy dzień zjazdu i już pierwsze wykłady, a pomiędzy inauguracja roku akademickiego. Zajęcia od 9 do 17. Niedziela lżejsza, bo psychologia została przełożona i zajęcia od południa. I na tym był koniec. To były jedyne wykłady, które odbyły się w takiej formie. Pandemia pokrzyżowała plany całkowicie i zajęcia odbywają się tylko on line. Jak każda sytuacja są tego plusy i minusy. Nie tracę czasu na dojazdy, parkingi (ponad 30 zł za dzień), ale za to nie mam takiego kontaktu z koleżankami z roku, ćwiczenia w formie on line nie odzwierciedlają tego co byłoby na stacjonarnych zajęciach. Na pewno dużo więcej bym zyskała będąc na ćwiczeniach na uczelni. W końcu na nas samych byśmy uczyły się wszystkiego. Jednak musimy sobie radzić inaczej i uczyć się nie tylko na studia, ale także obsługi nowych programów czy stron z zadaniami interaktywnymi. W końcu musimy iść z duchem czasu. Gdy piszę pierwszą wersję tego wpisu, jest 7 grudnia. Za mną 2 zaliczenia zakończone sukcesem, na kolejną ocenę czekam, a przede mną mnóstwo karteczek przylepionych do ściany z zadaniami do wykonania. Komoda pełna segregatorów, notatek, podręczników i prezentacji. Opracowanie ich zajmuje sporo czasu, ale w raz z nowym rokiem układam plan działania, by na wszystko starczyło czasu. Co mnie ostatecznie skłoniło do decyzji o studiach? Na pewno czas pracy. Etat w przedszkolu państwowym to wymiar 25 godzin, gdzie obecnie pracuję godzin jako pomoc. Wiadomo, że te pensum to nie wszystko, bo trzeba też przygotować się do zajęć czy do wywiadówek, zebrań. Już jako nauczyciel stażysta pensja jest trochę wyższa, jest również więcej dni urlopu i przywileje z Karty Nauczyciela. Czyli względy czysto zarobkowe. Jednak to nie wszystko. Ja uwielbiam pracę z dziećmi i radość, fascynację otaczającym ich światem, bezpośredniość i otwartość. To takie małe barometry, które wyczuwają szczerość i miłość do nich. Ogromną frajdę sprawia mi zabawa z nimi, tworzenie dla nich rzeczy czy dekoracji, które sprawiają, że nasze otoczenie jest przytulne. Nie wiem co będzie za te 5 lat. Czy skończę studia, czy dostanę pracę w tym zawodzie, czy życie potoczy się zupełnie inaczej. Tego z nas nikt nie wie, ale od tego jest życie, by się zmieniać, rozwijać i żyć pasją. Nie chcę później żałować decyzji, że nie poszłam na studia. Gdy je ukończę, będę miała 40 lat. To nie tak mało, by zaczynać nowy etap, ale to nie konie świata. W końcu 40 to po prostu kolejny krok w moim życiu. Czas kolejnych zmian i decyzji. A tymczasem cieszę się, że jednak podjęłam taką decyzję. Mimo trudności, ogromu pracy, czasu i pieniędzy czuję satysfakcję, że to co robię ma sens i jest pozytywnie odbierane na zajęciach i w życiu. Jednych pandemia podkopała, a mnie częściowo dała kopa do działania. Ps. Żeby było śmieszniej, zostałam starościną grupy. Z wielkich obaw i strefy komfortu wychodzę i idzie mi coraz lepiej. Oby tak dalej. Słowo na nowy rok to POWER! Więc jak, działamy?]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://kreatywnymokiem.pl/pedagogika-w-wieku-35-lat-czyli-po-co-poszlam-na-studia/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
