Gościnna Sobota,  Strefa Rodzica

LuLajka hand made with love! w Gościnnej Sobocie

Tym razem w Gościnnej Sobocie 2 zdolne, pełne inspiracji młode młode mamy. Tworzą z pasją i miłością. Oto One!  LuLajkowe Mamy z bloga LuLajka Hand made with love 

 Witamy.
 Na wstępnie chciałyśmy bardzo serdecznie podziękować za zaproszenie do cyklu „Gościnna Sobota”. Jest nam niezmiernie miło, że możemy znaleźć się w gronie tak twórczych i zdolnych osób.



Skąd się wzięła nazwa na „LuLajka” i jakie mamy je tworzą?

LuLajkę tworzą dwie mamy: Liliana – mama Oliwiera i Asia – mama Hani. Jesteśmy mamami, które nad życie
kochają swoje dzieci. To właśnie z miłości do nich i do wszystkich dzieci a także z chęci realizacji własnych marzeń i
pasji powstała LuLajka. Mamy, które ją tworzą poznały się w szkole rodzenia. Wystarczyło kilka wspólnych spacerów, kilka rozmów, żeby okazało się, że mamy takie same marzenia. I razem postanowiłyśmy zacząć je realizować. Jesteśmy od siebie całkiem inne i dzięki temu właśnie wzajemnie się uzupełniamy. Znamy się krótko, ale tak jakby od lat. Śmiejemy się, że nasze dzieci to bliźniaki, które razem ząbkują, razem chorują, razem uczą się raczkować, chodzić, mają drzemki o tych samych porach, tylko jedzą
na zmianę;)
Historia nazwy LuLajki ściśle wiąże się ze Świętami Bożego Narodzenia, kiedy to powstawała wizja naszej małej manufaktury. Na nazwę miałyśmy wiele różnych pomysłów. Z założenia miała być ciepła, miła, kojarząca się z maluszkami, z tuleniem ich do snu… Jako, że był to okres Świąt, często nuciłyśmy kolędy. Usypiając córkę śpiewałam jej lilililaj… Pomyślałam więc, może LiLiLajka? Druga mama dodała coś od siebie, trochę jeszcze podyskutowałyśmy i wyszła z tej dyskusji LuLajka I tak już zostało.


Od kiedy szyjecie i co Wam sprawia największą frajdę?

Czujemy jakby to było od zawsze Ale nasza przygoda z szyciem rozpoczęła się w styczniu tego roku. Jedna z nas maszynę dostała od mamy a druga od dziadka. Szycia uczyłyśmy się same, od podstaw i okazało się, że jest to bardzo
przyjemne zajęcie. Największą frajdę sprawia nam to, że możemy same tworzyć dla naszych dzieci. Kiedy bawią się zabawkami, czy leżą pod kocykami, które same im uszyłyśmy jesteśmy bardzo szczęśliwe i dumne z siebie
Cieszymy się też, kiedy otrzymujemy mnóstwo ciepłych słów od naszych klientów, kiedy chwalą nasz blog, nasze produkty. To miód na nasze serca. No i jeszcze ciepłe słowa bliskich. To, że w nas wierzą, wspierają w trudnych chwilach i po prostu są 


Co wam sprawia największą trudność?

Największym problemem jest dla nas czas… A raczej jego brak. Poza tym mamy chyba wszystko, czego nam potrzeba: głowy pełne pomysłów, wspaniałych mężów, którzy są dla nas oparciem, dzieci, które są naszą inspiracją. Gdyby udało się tak wydłużyć dobę o 4 godziny byłoby super. Mogłybyśmy z czystym sumieniem przespać te zalecane 8 godzin.

 

Czym zajmujecie się poza szyciem?

Poza szyciem jesteśmy przede wszystkim mamami na pełnym etacie: pierzemy, prasujemy, gotujemy, wychowujemy
nasze wspaniałe dzieci, szyjemy, piszemy itd. Po urlopie macierzyńskim zostałyśmy w domu z naszymi maluchami, gdyż jednej z nas skończyła się umowa, a firma, w której pracowała druga splajtowała. Jak widać w życiu nic nie dzieje się bez przyczyny. Dzięki temu bowiem powstała LuLajka. Teraz możemy robić to, co kochamy i być z naszymi dziećmi.

Co o tym sądzą znajomi, rodzina?

Rodzina bardzo wspiera nas w naszych działaniach. Jak już pisałyśmy maszyny, dzięki którym możemy szyć mamy dzięki naszym bliskim. To oni udzielali nam pierwszych lekcji szycia, nawlekania nici, zakładania szpulek, ustawiania. Za co z tego miejsca bardzo dziękujemy: mamo Basiu i dziadku Czesławie. Dziękujemy! Ogromnym wsparciem są też nasi mężowie, na których spadła duża część obowiązków domowych. Musieli się też pogodzić z samotnymi wieczorami. Teraz więcej nas przy maszynie niż przy nich.


Jaki udział w tym mają Wasze dzieci?

Nasze dzieci są sensem tego co robimy. Są naszą inspiracją, motywacją… Wszystko, co robimy, robimy dla
nich i z myślą o nich. A ich faktyczny udział jest taki, że roznoszą nam materiały po całym pokoju, chowają literki,
zabierają tasiemki. Cały czas pomagają Czasem już do tej ich pomocy brakuje nam cierpliwości… Ale i tak
są kochane i bardzo wyrozumiałe dla swoich mam.


Co najlepiej a co najgorzej się Wam szyje?

Najtrudniej jest szyć coś po raz pierwszy. Kiedy widzimy coś oczami naszej wyobraźni a potem chcemy
wcielić to w życie. Kroimy, szyjemy i cały czas zastanawiamy się, jaki będzie efekt końcowy naszej pracy. Czasem zdarza się, że coś wychodzi inaczej niż planowałyśmy, ale niekoniecznie gorzej… Największą wprawę mamy natomiast w szyciu naszych ukochanych Mietków i literek 


Przydarzyła się Wam jakaś zabawna historia związana z LuLajką?

Zabawnych historii było już bardzo wiele. Poczynając od jednej z udziałem naszej Hani, która to wyjęła z zapakowanej już do wysyłki koperty jedną z literek i ukryła w swoich zabawkach. Dopiero po powrocie z poczty okazało się, że mamy w domu małego złodziejaszka;) Było też K uszyte do góry nogami, czy sowa bez nosa, która bardziej niż do sowy podobna była do kosmity. Cały czas coś się dzieje. Z naszymi maluchami zawsze jest wesoło.
Bardzo dziękujemy za zaproszenie. Mamy nadzieję, że nie zanudziłyśmy Was naszymi LuLajkowymi opowieściami.
Życzymy miłego dnia i pozdrawiamy, Liliana Cichocka i Asia Jaroszek
Ja Wam bardzo dziękuję, że zgodziłyście się udzielić odpowiedzi i napełnić Nas ogromem inspiracji!
 
Nie wiem jak Wy, ale ja jestem pełna podziwu i szacunku. Ukłony dziewczyny!
 
Postaw mi kawę na buycoffee.to

Pełna pasji do nieszablonowej edukacji studentka po 30-stce. Uwielbia inspirować, tworzyć, pomagać, dzielić się wiedzą, a przy tym dobrze się bawić.