
Dziecko na Warsztat – Co mi w duszy gra
Muzyka jest z nami od zawsze, jest wszędzie i jest każdego dnia. Bez niej nie wyobrażam sobie życia. Jest dla nas, jak chleb i woda.

Jeżeli muzyka, to musi być śpiew. Karolek, podobnie jak mama i tata, śpiewa w chórze szkolnym.

Jeżeli muzyka, to musi być też taniec i zajęcia w klubie tańca towarzyskiego już ósmy rok.




Jeśli muzyka, to musi być instrument. Instrumenty perkusyjne „przerabialiśmy” już pod różnymi postaciami: kupione w sklepie, zrobione z odpadów w czasie warsztatów recyclingowych, keyboard, zajęcia z gitary itp. Skończyłam szkołę, w której nauczyłam się grać na kilku instrumentach muzycznych, a Karolek często dopytuje, kiedy i jego nauczę gry na flecie drewnianym, albo flażolecie. Doszłam więc do wniosku, że teraz jest ku temu okazja. Na warsztat wzięłam flet i nauczyłam Karolka grać na nim gamę C – dur. Jako, że nauka poszła nam dość łatwo, to nauczył
się jeszcze znanej wszystkim piosenki „Wlazł kotek na płotek”. A jak wyglądała nasza lekcja gry, popatrzcie sami.
się jeszcze znanej wszystkim piosenki „Wlazł kotek na płotek”. A jak wyglądała nasza lekcja gry, popatrzcie sami.



Na tym nie poprzestaliśmy. Zadaliśmy sobie pytanie: skąd bierze się muzyka. Odpowiedzi szukaliśmy w Centrum Nowoczesności Młyn Wiedzy w Toruniu. Jest tam w chwili obecnej ekspozycja dźwiękowa „Gra i Buczy”, która pokazuje jak można odnaleźć się w bogatym świecie dźwięków. Interaktywne eksponaty i muzyczne eksperymenty pozwoliły nam „dotknąć” dźwięku i przejść po nim. Popatrzcie, jaka świetnie się bawiliśmy.









Czy można grać przy użyciu letnich klapek, tzw. japonek? Okazuje się, że tak.


A tu już prawdziwy ksylofon i prawdziwe skupienie, bo Lolek próbuje sobie przypomnieć, jak uczył się grać piosenkę „Wlazł kotek na płotek”.

Jednak na koniec było czyste szaleństwo. Moi chłopcy zgodnie stwierdzili, że całkiem nieźle prezentują się w słuchawkach i przed mikrofonem. Zatem zostają radiowcami. Ciekawe co na to szef mojego męża?


Tak, jak już pisałam, muzyka w każdym znaczeniu tego słowa w naszym domu
jest zawsze. Karolek trenuje taniec towarzyski, podobnie ja z mężem (trzeba się doszkolić, żeby wiedzieć o czym syn do nas mówi ), więc kiedy zobaczyłam w planach „DZIECKA NA WARSZTAT”, MUZYKĘ, od razu wiedziałam, dokąd się wybierzemy. OPERA!
jest zawsze. Karolek trenuje taniec towarzyski, podobnie ja z mężem (trzeba się doszkolić, żeby wiedzieć o czym syn do nas mówi ), więc kiedy zobaczyłam w planach „DZIECKA NA WARSZTAT”, MUZYKĘ, od razu wiedziałam, dokąd się wybierzemy. OPERA!
Najbliżej mamy do Opery NOVA w Bydgoszczy. Wybraliśmy spektakl dla
każdego, dla dużego i małego: balet „Kopciuszek”. Bilety zarezerwowane (choć nie było to łatwe), koszule wyprasowane, garnitury wyczyszczone, czas w drogę.
każdego, dla dużego i małego: balet „Kopciuszek”. Bilety zarezerwowane (choć nie było to łatwe), koszule wyprasowane, garnitury wyczyszczone, czas w drogę.



Dla chłopców była to pierwsza wizyta w tym gmachu. Zatem wszystko ciekawiło i
interesowało. Zaopatrzeni w program przeszliśmy przez foyer budynku i zasiedliśmy na swoich miejscach.







Ponieważ w trakcie spektakli w operze nie wolno robić zdjęć, dlatego serdecznie
dziękuję Panu Kierownikowi za udostępnienie zdjęć archiwalnych ze strony Opery Nova w Bydgoszczy. Mam nadzieję, że oglądając je choć trochę poczujecie klimat, jaki my mieliśmy na żywo.
dziękuję Panu Kierownikowi za udostępnienie zdjęć archiwalnych ze strony Opery Nova w Bydgoszczy. Mam nadzieję, że oglądając je choć trochę poczujecie klimat, jaki my mieliśmy na żywo.





Trudno opisać słowami wrażenia artystyczne, jakie wywarła na nas sztuka. Taniec, gra świateł laserowych i kolorów, świetnie wykreowane postaci niezdarnych i figlarnych sióstr, panowie w melonikach niekoniecznie tańczący jak baletmistrze, robiły niesamowite wrażenie. Wśród oglądających co chwilę rozlegały się westchnienia zachwytu. Widowni zgromadzonej w budynku przedstawienie bardzo się podobało. Świadczyły o tym gromkie brawa, jakie zbierali artyści w trakcie i po spektaklu. Karolkowi do gustu przypadła też gra orkiestry. Na koniec stwierdził, że jednak taniec był najpiękniejszy. Mimo to pozostaje przy tańcu towarzyskim. Może i lepiej, bo w Toruniu nie ma szkoły baletowej.
Zapraszam do obejrzenia relacji pozostałych mam. Sama jestem ciekawa, co przygotowały.



