studia, laptop, praca magisterska
Edukacja,  Strefa Rodzica,  Studia

Drugą nogą na 4 roku studiów, czyli jedną nogą na magisterce

Gdy zaczynałam studia perspektywa, że kiedyś je ukończę był niezwykle odległa. Wręcz nierealna bym powiedziała. A teraz? Zaczynam 8 semestr, czyli jestem w połowie 4 roku! Co się działo przez ten czas? Ile się zmieniło? Czy żałuję podjętej decyzji?

Ostatni wpis dotyczący studiów pojawił się 3 lata temu. Kończyłam wtedy pierwszy rok. Jakie miałam wtedy przemyślenia i plany możesz przeczytać w tamtym poście – Jedną nogą na drugim roku studiów. A jeśli jesteś ciekawa jak to się stało, że w ogóle wpadłam na ten pomysł zajrzyj do „Pedagogika w wieku 35 lat, czyli po co poszłam na studia„.

Od czego zacząć… Tyle czasu już minęło, tyle się wydarzyło przez ten czas. Może zacznę od końca 😀 No dobra, był taki plan, ale perełkę magisterską zostawię na koniec, byś od razu nie dostała ataku serce lub co gorsza, byś się za bardzo nie przestraszyła. Spokojnie, nie jest tak źle 😉

2 i 3 rok studiów

Drugi rok studiów częściowo był równie teoretyczny jak pierwszy, ale zaczęły się również większe aktywności praktyczne. Wykłady czasami się dłużyły, miałyśmy momentami dość. Zmęczenie dawało się we znaki. Ale miałyśmy taki deficyt rozmów po pierwszym roku (miałyśmy go zdalnie), że było nas słychać na całej uczelni. Relacje na żywo są nam niezwykle potrzebne, warto o tym pamiętać.

Plan zrealizowałam. Otrzymałam stypendium rektora również za drugi rok nauki. Średnią, którą udało mi sie uzyskać to 4,94.

Trzeci rok studiów zapowiadał się równie dobrze co rok poprzedni. Dużo pracy praktycznej, trochę egzaminów pisemnych lub zaliczeń. Standardowo nasza grupa była najdłużej na zajęciach. To był fajny rok, ale równie wymagający. I kolejny raz uzyskałam stypendium rektora ze średnią 4,91. Chciałam osiągnąć średnią 5,0 ale jeden przedmiot pokrzyżował mi plany. I tak jestem zadowolona z wyniku.

Kolejnym ważnym dla mnie wydarzeniem było zdanie egzaminu ustnego bez podchodzenia do niego na 5! Aktywność na zajęciach, wiedza, uważność i ciężka praca dostrzeżone panią wykładowczynię poskutkowały 5 bez podchodzenia do egzaminu. Było to dla mnie wyjątkowe wydarzenie, tym bardziej, że pani ma ogromną wiedzę, a przy tym jest wymagająca.

4 rok czyli zaczynam magisterkę

W chwili obecnej jestem po dwóch seminariach z panią promotor. Pierwsze spotkanie seminaryjne (drugie z resztą również) było takie „O co chodzi? Co tu się dzieje?”. Byłam wręcz przerażona tym co mnie czeka. Jak ja sobie dam radę z tym wszystkim. Pisanie pracy, badania, analiza, ale najpierw przygotowanie tego wszystkiego to dopiero hardcore.

Gdy pierwszy szok minął, wzięłam się skrupulatnie (oj bardzo skrupulatnie) do pracy. Miałyśmy do napisania koncepcję pracy, następnie spis treści, który przeszedł prawdziwą rewolucję. Przez ciągłe dopytywanie, szukanie innych możliwości, dodatkowych rzeczy zalewałam panią promotor ciągłymi mailami. Efekt tego jest taki, że mam prawie idealny spis streści dużo przed czasem.

Staram się wszystkie zaliczenia, zadania przygotować prędzej, by nie czuć presji czasu na koniec. Różnie bywa z dostępnym czasem, więc jestem spokojna, że mam zadanie wykonane i mogę iść dalej.

Kolejne seminarium dopiero w marcu, ale nie ustaję i działam dalej. Szukam formularzy ankiet (które będziemy robić w listopadzie), zaznaczam w książkach i artykułach konkretne rozdziały i elementy, tworzę wstępną ankietę dla rodziców, opracowuje pytania dla wydawnictw i dla dzieci. Czyli dzieje się wiele. Jest intensywnie, dużo do przodu. Ciągle poszukuję nowych rzeczy, nasuwające sie pytania zapisuję. Sprawdzam różne możliwości, kupuje książki i tak w kółko.

Na razie nie stresuje się tak bardzo. Mamy dużo czasu, więc wykorzystuje wolny czas pracowicie i z satysfakcją. Tak po prostu lubię.

Rozpisałam się, ale nie napisałam jeszcze na jaki temat w ogóle będę pisać. Temat pracy miałam praktycznie od 3 roku wybrany, został on jedynie dopracowany, by spełniał wymogi naukowe. Będę pisać pracę na temat „Gry planszowe jako narzędzie wspomagające rozwój dziecka w wieku przedszkolnym”.

Bałam się, że nie znajdę za dużo literatury. Im więcej szukałam, tym okazywało się, że jednak całkiem sporo znajdę w tym temacie. Gdy już przejrzałam pół Internetu w poszukiwaniu literatury po polskiej stronie, wpisuje hasła po angielsku. Okazuje się, że zagraniczny rynek jest bogatszy w badania na ten temat. A dzięki obcojęzycznym artykułom i badaniom praca magisterska zyskuje na jakości.

Z dobrych wieści tegorocznych, podobno temat mojej pracy chwalony jest u innych, jako temat niezwykle ciekawy. Nikt na naszej uczelni tego tematu nie poruszał. Nawet w polskiej literaturze nie znalazłam podobnych badań i prac.

Czy żałuję podjęcia decyzji o studiach?

Nie. Mimo, że to jednak wymagające nie żałuję. Dzięki temu rozwijam się, pracuję od 1 kwietnia 2023 roku jako nauczyciel w przedszkolu (za zgodą kuratorium), zdobywam doświadczenie, robię kursy (obecnie Terapia ręki u Soni Michalik, który polecam! Totalna petarda! Mega wymagający i wartościowy, ale o nim napiszę innym razem).

Kończąc studia będę miała prawie 40 lat. Czy to będzie już koniec mojej edukacji? Nie. Mam dalsze plany nauki, ale to już dalsza przyszłość.

Jeśli się wachasz czy warto spełniać marzenia i iść na studia mimo wieku 35+ to nie czekaj. Spełniaj marzenia, rozwijaj się i idź do przodu.

Wpis powstał po zapytaniu Bubusiee, czy żałuje czy jednak spełniam marzenie. Dzięki za motywację!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Pełna pasji do nieszablonowej edukacji studentka po 30-stce. Uwielbia inspirować, tworzyć, pomagać, dzielić się wiedzą, a przy tym dobrze się bawić.