Podobnie jak plastik, szkło nas otacza na co dzień. Jak je twórczo wykorzystać? Można zrobić z nich kule śniegowe i świeczniki! Dzieciaki będą miały własnoręcznie zrobione dekoracje, które mogą zabrać w domu ( jeśli robicie je na zajęciach w szkole). Przygotujcie słoiki, trochę brokatu, figurki i działamy!

Praca z grupką rozbrykanych dzieciaków nie zawsze jest łatwa. Trzeba mieć siłę przebicia przez rozgadaną zgraję 😊, ale się udało i warsztaty przebiegły przez zakłóceń. A to wszystko w ramach comiesięcznych warsztatów z projektu Dziecka na warsztat.

Mieliśmy zrobić 2 rzeczy na ostatnich zajęciach. Pierwszą były kule śniegowe, drugą natomiast były świeczniki. Dzieci postanowiły że najpierw zrobimy kule.
Każdy z nich miał przygotowany słoik z zakrętką oraz figurkę. Przyniosłam również maleńkie bombki, klej na gorąco i inne kolorowe rzeczy ( brokat, tasiemki, wstążki).
 

Kule śniegowe

  1. Rozgrzanym klejem na gorąco przyklejałam figurki do wewnętrznych stron zakrętek.
  2. Do słoików wsypywaliśmy brokat, plastikowe gwiazdki i zalewaliśmy je wodą do pełna.
  3. Zakrętką z figurką zamykaliśmy szczelnie słoiki.
  4. Po zatrzęsieniu słoikiem brokat pełni funkcję śniegu.

Rada : Nasze figurki obklejały się brokatem. Nie miałam gliceryny, która w połączeniu z brokatem wolniej by opadał i nie kleił się tak do figurek.
Rada nr 2 : Jeśli macie figurki obklejone materiałem lub czymś podobnym – należy go usunąć w miejscach gdzie będzie klej na gorąco.

Zdjęć z klejenia nie mam, gdyż wszystko działo się szybko. Samo dekorowanie było już czystą przyjemnością dla dzieci i dla mnie.
Każda z nich jest inna i wyjątkowa. Wymieniały się przyniesionymi rzeczami, pomagały, radziły sobie nawzajem. Cudny widok patrzeć na nich tak pracujących, z uśmiechami na buziach i pełnych radości.
Gdy skończyli swoje dzieła zabraliśmy się do drugiej rzeczy. Świeczniki bo o nich mowa cieszyły się równie szalona inwencją twórczą.

Świeczniki ze słoików

Mogły używać wszystkiego co znalazło się na stole. Moja jedyna pomoc należała do obsługi kleju na gorąco i wręczeniu świeczek. I tyle! A potem tylko przyglądałam się i podziwiałam kolejne cudowne świeczniki! Nic tak nie cieszy jak efekt pracy własnych rąk!
Kolejny raz 3 godziny zleciały nam migusiem! Prace te są proste, ale efekowane. Dzieci zabrały je do domu ciesząc się swoją twórczą weną! Jestem z nich dumna!

A co wymysliły inne mamy? Jedno jest pewne. Jest różnorodnie i pięknie!

Zobacz również