Jak utrwalić sobie najważniejsze rzeczy z przerabianej lektury? Samo przeczytane książki nie zagwarantuje, że wszystko zapamiętamy i nic nam się nie pomyli. A jak wiadomo, najlepsza jest nauka przez zabawę! Dziś na tapecie lektura klasy drugiej “Pięciopsiaczki” Wandy Chotomskiej.


“Pięciopsiaczki” to historia suczki Balbiny, która rodzi pięcioro psiaczków na raz, a raczej na raty, jak to mówi Karolina, bohaterka książki. Każdy piesek jest inny, każdy ma inny charakterek, a babcia, która pisze o nich opowiadanie zapewnia rym i dobrą zabawę.

Gdy szczeniaki osiągają 6 tygodniu zaczynają się poszukiwania dla młodych piesków nowych domów. Jedno jest pewne, mają trafić w dobre ręce. Cała historia jest pełna humorystycznych wątków. Adaś chichrał się jak szalony przy ciekawszych wątkach ( np w mydlanym berku).
Mimo podzielenia książki na części, ciężko było Adasiowi tyle czytać. Szukaliśmy sposobu na ciekawsze czytanie.

Ciekawe czytanie

Samodzielne czytanie często jest trudne i nużące. By urozmaicić mu to, zaczęliśmy czytać po jednym wyrazie. On, ja, on, ja. Szło nam całkiem nieźle, czytanie już nie było takie nudne  a przy okazji wspólnie spędzaliśmy czas.
Później, stwierdził że będziemy czytać po jednym zdaniu. Nie ważna była długość, liczyły się końcowe kropki. Tu również się sprawdziło. Później poszliśmy dalej i czytaliśmy po 3-4 zdania. Widać różnicę w czytaniu teraz a prędzej. Codzienne czytanie po pół godziny daje efekty. Jest z czytaniem lepiej, ale to początek drogi.
Kolejną atrakcją czytelniczą jest samodzielne czytanie po cichu. Wybrał sobie książkę z serii “Czytam sobie” -“Pułapka na ktosia” i każdego dnia czyta sobie po 1-2 strony. Ważne też że czyta ze zrozumieniem i wie o co chodzi.
Wracając jednak do “Pięciopsiaczków”. Po przeczytaniu książki wspólnie, przeczytałam mu książkę sama, a jego zadaniem było wyłapywanie wszystkich imion, opisu piesków i zapisanie ich w zeszycie ( ćwiczenie pisania kształtnych liter, prawidłowe trzymanie długopisu).
Następnie ja stworzyłam w Open Office tabelkę do której wpisałam wszystkie rzeczy, które Adaś wyłapał. Wydrukowałam je. Nakleiłam kartkę na blok techniczny i pocięłam po liniach. Teraz najfajniejsza część, czyli zabawa!
Sam układał pasujące do siebie kafelki. Gdy miał problem, gdzie powinna się znaleźć karteczka zastanawialiśmy się wspólnie, ponieważ czasem pasowało do kilku innych.

Nie tylko czytanie i pisanie…

Kolejnym fajnym aspektem jest tworzeni zbiorów! Nie zdążyliśmy się już tak pobawić, ale nic straconego. Przydadzą się kolorowe wełny/nitki/sznurki do oddzielania zbiorów.
Może macie jeszcze inne ciekawe pomysły na zabawę i naukę jednocześnie?
Z innych pomysłów mamy jeszcze tworzenie zdań i historyjek. A teraz czas na kafelki w akcji.










Nie jestem samolubem i mam dla Was do pobrania właśnie te kafelki. Jeśli u Was na “tapecie” właśnie ta książka może skusicie się na karteczki. Pobierać można bezpłatnie do użytku domowego lub do pokazania np na blogu, na zajęciach z uszanowaniem praw autorskich i podaniem źródła skąd pochodzą.

POBIERZ karty-kafelki “Pięcioraczki”

Zobacz również