Gry i zabawy,  Strefa Rodzica,  Zabawki dla dzieci

Jeździk dla 5 latka?

Jeździki kojarzą mi się z maluchami. Jak otrzymałam mail od Pani ze sklepu Twoja Przygoda, puknęłam się w głowę. Gdzie Adaś i jeździk?! Moje nastawienie się zmieniło gdy zobaczyłam o co chodzi. Bowiem Plasma Car to coś całkiem innego. Nigdzie takiego pojazdu nie widziałam. Postanowiłam się przekonać czy faktycznie jest tak, jak na stronie sklepu. Jeśli jesteście ciekawi musicie przeczytać Naszą opinię i zobaczyć film.

Twoja Przygoda to nowo-powstały sklep z tymi pojazdami. Celem sklepu jest wprowadzanie na rynek zabawek takich jakie są dzieci, czyli podkreślają temperament, osobowość i ciekawość świata.
Plasma Car to autko, które nie wymaga żadnego zasilania. Napędzany jest siła mięśni dziecka. Kręci ono kierownicą w prawo i lewo i jedzie. Prosty w obsłudze, zwrotny, stabilny, rozwija równowagę i koordynację.
Dostępne jest w 3 kolorach – niebieski jak Nasz oraz żółty i czerwony.
Takie informacje znajdziecie na stronie sklepu.
Ale czy faktycznie tak jest w praktyce?
By móc cieszyć się jazdą na Plasma Car, najpierw trzeba było go złożyć. Spokojnie!
Złożenie zajmuje kilka chwil. Trzeba włożyć tylne kółka oraz zamontować kierownicę i przednie kółka.
Rurka kierownicy dodatkowo jest zabezpieczona piankową osłoną.

Nie jest to skomplikowane. Adaś z Tatą w mig go złożyli, ale jazda na nim to co innego.Widzicie te czarne z przodu? To są podkładki antypoślizgowe, pod nóżki dziecka.

 


Zobaczcie na przednie kółka. To nie są typowe kółka z tego typu zabawkach. Tu akurat kierownica jest odwrotnie. Małe kółeczka powinny być z przodu, ale widać że są one w górze! Daje to efekt grawitacji.

W innych jeździkach dziecko musi się odpychać by jechać. Takie rozwiązanie daje Nam możliwość jeżdżenia bez udziału odpychania się.

Na pierwszy rzut oka wydaje się być to łatwe. Wsiadasz i jedziesz!
Adaś tez tak myślał ( o sobie nie wspomnę) a tu masz babo placek!
Dziecię rusza i spada. Kilka prób i ciągle to samo. Nie zniechęca się. Próbuje. Kręcił kierownicą tak, że o mało nie urwały mu się ręce. No nie szło mu.
Chwila pomyślunku, nóżki gotowe, rączki też, delikatne ruchy i jedzie!

Co za radość, gdy zaczął jechać.

Na pierwszy rzut poszedł dom.

 
Fajnie jeździ po panelach a także po wykładzinie. Nie ma problemów. U nas nie progów więc śmiga między kuchnią a pokojem bez problemu. Zobaczycie to z resztą na filmie. Dobrego zdjęcia nie mogłam mu zrobić bo jak włączył “benzynę” to był koniec! Serce czasami staje widząc co wytwarza 🙂


Na dworze jest inna sytuacja. 

Jeździkiem nie pojeździmy na trawie czy piasku. Od razu to było zaznaczone w instrukcji i na stronie więc wiedzieliśmy że u Nas będzie problem z jeżdżeniem na dworze. Same trawy, piaski więc nie bardzo mógł pojeździć.
Za to u babci ma pole do popisu. Gdy zabraliśmy go pierwszy raz do babci, nie wierzyli że on sam jeździ. Patrzyli, podśmiewali się, że to jakiś szajs. Nie było wyjścia i trzeba było pokazać jak to cudo działa.
Asfalt, chodniki to idzie jak burza.
Niesamowicie mnie zdziwiło że dało radę pod górkę. Wjazdy są obniżone do każdej posesji więc co kawałek lekka góreczka. Wyluzowany, odprężony pomyka po chodniku i pod góreczkę też. Bez wysiłku, lekko kręcąc kierownicą na boki pojechał. A my staliśmy w osłupieniu po czym wybuchnęliśmy śmiechem, że to CZAD!
Wiedziałam że po twardej nawierzchni będzie pędził z “prędkością światła”( faktyczna to od 5 do 10 km/h)  ale to co zobaczyłam przeszło moje oczekiwania.
Dziecko może jechać trzymając nóżki na jeździku, kręcąc kierownicą lub odpychać się nóżkami.Jeśli Adaś wybiera opcję nr 2, wiem że moje nerwy i serce są narażone na silne emocje. Z prędkością jaką pędzi po asfalcie, gdzie de facto jeżdżą auta zmusza mnie do biegu Strusia Pędziwiatra!
Pod góreczkę mam lżej, bo jedzie wolniej 🙂

Nie obyło się bez spojrzeń innych. Nikt nie widział jeszcze Plasma Car więc tym bardziej ich zaciekawiło na czym Adaś jeździ. Bardzo żałuję że nie mam filmu z jazdy na dworze. Albo zapomniałam pojazdu albo aparatu.

Jeszcze jest jedna kwestia. Mianowicie maksymalne obciążenie.

Czy wierzycie że na takim pojeździe może jeździć osoba do 120 kg!

No ja tyle nie mam, ale musiałam sprawdzić jak poradzi sobie z moją wagą 😉 Śmiałam się jak “głupi do sera”, bo dał radę. Serio! Jechał wolniej niż z Adasiem bo ważę 3 razy tyle co on, ale jechał a ja miałam nie mniejszą frajdę niż moje dziecko.

Jak widać jest to duży jeździk. Ponad 70 cm długości.

Cena to 160 zł.
Wiek : +3

Wysoka? No mała nie jest, ale nie jest to cena wygórowana za taką zabawkę

Jakość, porządne wykonane, prostota i niesamowita frajda jaką daje Nam jeździk jest dobra.

Gdybym szukała prezentu dla Adasia, na dłużej bym zawiesiła oko na nim i rozważała jego zakup.

Zafiksowana na punkcie dziecięcej radości i rozwoju mama na pełen etat. Z książką pod pachą wymyśla, tworzy, pisze i czyta. Wolne chwile spędza na wyszukiwaniu inspiracji i rozmyśla co tu zmalować.