jezyk obcy dla dziecka
Edukacja,  Edukacja przedszkolna,  Edukacja wczesnoszkolna,  Gościnna Sobota,  Gry i zabawy,  Rozwój dziecka,  Strefa Rodzica

Język obcy i dziecko? Czas na przygodę!

Nauka języka obcego często kojarzy się z dość żmudnym obowiązkiem… Trudno się dziwić, że przy takim podejściu nauczmy się jedynie tego, co musimy, a nie tego co chcemy. To drugie podejście – wyrażone w chęci – jest o wiele skuteczniejsze. Dodajmy do niego wyobraźnię i marzenia… a wtedy uczenie się języka stanie się przygodą. Jedyne co jest konieczne – to ukształtowanie takiej potrzeby i sprawienie, by wysiłek intelektualny nie był utożsamiany z koniecznością.

W ten sposób można określić zabawę – bo cały czas mamy przecież na myśli dzieci, które (choć same o tym jeszcze nie wiedzą) – wykazują wiele naturalnych zdolności uczenia się. Aby móc je „zaprząc” do nauki języka obcego, potrzebne jest przede wszystkim to, by dorośli nie zredukowali tej naturalnej skłonności do chłonięcia wszystkiego, co dla dziecka nowe i tym samym atrakcyjne.

Niestety, często się zdarza, że nadmiernym zaangażowaniem i jednocześnie chęcią pójścia drogą na skróty (brakiem cierpliwości) potrafimy każdego, nawet najlepiej zmotywowanego, młodego adepta lingwistycznego, pozbawić tej pierwotnej chęci zgłębiania wiedzy.

Co robić, żeby naturalnie zaangażować potencjał dziecka do tego, aby było skłonne uczyć się języka i co nie mniej ważne – aby nie dopadł nas syndrom „słomianego zapału”?

Motywacja. Zabawa. Różnorodność. Pomoce

Dziś taka nauka – poprzez zabawę – jest o wiele łatwiejsza niż jeszcze kilkanaście lat temu. I nie mówimy tu jedynie o szkołach, uczących m.in. według popularnej metody Helen Doron (zaangażowanie dzieci poprzez naśladowanie – reagowanie na aktywność nauczyciela. Całość zajęć odbywa się w j. angielskim) lub metody Total Physical Response – bardzo skutecznej w przypadku nauczania małych dzieci.

Dziecko – zgodnie z tą metodą – reaguje na słyszane słowa i komunikaty za pomocą ruchu i gestu, w ten sposób, maksymalnie angażując się w przebieg zajęć, które stają się dla niego świetną zabawą.

Takie naturalne metody możemy z powodzeniem stosować również w warunkach domowych – jeśli nasz poziom językowy pozwala na to, by wdrażać dziecko w arkana wiedzy o danym języku. Musimy zdawać sobie sprawę jednak z tego, że jeśli sami popełniamy błędy, z pewnością dziecko niepotrzebnie ja przyswoi.

Pierwsze kroki w nauce języka obcego możemy zazwyczaj stawiać z dzieckiem całkiem śmiało. Dziecko z jednej strony jest bardzo zainteresowane każdą nowością, z drugiej – łatwo je rozkojarzyć. Warto więc zaabsorbować dziecko tak, by w czasie poznawania nowych słówek, znaczeń, czy prostych zdań, było w pełni zaangażowane.

Pomogą nam w tym m.in. dostępne zazwyczaj bezpłatnie aplikacje, takie jak: „Angielski dla dzieci” Ursa Games, adresowana do małych dzieci – dzięki niej można łatwo wdrożyć alfabet, rozpoznawać znaczenie najprostszych słów, za pomocą przyjaznych i sympatycznych ilustracji. Na uwagę zasługuje też aplikacja „Lerni” – dostępna w kilku wersjach językowych, z podręcznym słownikiem, fiszkami, możliwością nagrywania i odtwarzania wypowiedzi.

Czy warto angażować kilkulatka w naukę języka obcego?

Z pewnością niektórzy rodzice zastanawiają się nad tym, czy kilkulatek jest już na tyle rozwinięty, aby uczyć się języka obcego – czy ma to sens, czy cokolwiek z tych pierwszych kontaktów z językiem zapamięta? Jak wykazały badania – nawet 50% zdolności uczenia się nabywamy w wieku do czterech lat. Miejmy na uwadze również to, że w tym czasie bardzo intensywnie rozwijają się struktury mózgu odpowiedzialne za późniejsze przyswajanie wiedzy. Czy warto zatem tak wcześnie wdrażać dziecko w naukę języka? Pytanie wydaje się retoryczne.

A jak w warunkach domowych skutecznie uczyć dziecko podstaw języka obcego? Liczy się pomysłowość! Nie trzeba w ten proces angażować drogich pomocy, ani sporej ilości czasu – wystarczy motywacja, konsekwencja i sposób na to, by dzieci uczyły się – bawiąc.

W organizowaniu takiej nauki granicą pomysłowości jest tylko wyobraźnia. Można korzystać z książeczek dla maluszków, które obfitują w proste rysunki, przedstawiające np. rodzinę, świat zwierząt, owoce, warzywa, przyrodę, dom i w ten sposób uczyć w sposób naturalny słówek. Możemy również tworzyć popularne od lat fiszki albo posługiwać się ich cyfrowymi odpowiednikami, które znajdziemy w w/w aplikacjach, czy też w innych materiałach dostępnych w Internecie.

Świetnie są również uwielbiane przez dzieci bajki i piosenki. Oczywiście dostosowujemy ich poziom do wieku i możliwości dziecka. Warto, by bajki były atrakcyjnie i jednocześnie w prosty sposób ilustrowane. Dzięki temu dziecko łatwiej zapamiętuje zarówno słowo mówione, jak i pisane… oraz śpiewane! Starszym dzieciom powoli możemy również wprowadzać filmy dla dzieci w języku obcym z polskimi napisami.

Działajmy nie tylko według ułożonego programu. Dzieci uwielbiają niespodzianki. Przykład? Obiad albo inne posiłki. Możemy podczas jedzenia wprowadzać nowe słowa, dotyczące bieżącej sytuacji. Dzieci lubią się w ten sposób bawić i tym samym uczyć. Podobnie – możemy skorzystać z edukacyjnych szans jakie stawia przed nami… spacer w parku, zakupy i inne, codzienne czynności. To jeden ze skuteczniejszych sposobów na trwałe wdrażanie nowych umiejętności językowych, kojarzonych bezpośrednio z określonymi sytuacjami.

Na wyobraźnię i tym samym motywację dziecka doskonale wpływają również opowieści o tym, do czego mogą się mu kiedyś przydać umiejętności językowe. Pozwólmy mu wyobrazić sobie np. wycieczki zagraniczne, podczas których będzie sobie doskonale radziło podczas zamawiania lodów czy zabawy w parku rozrywki.

Język jest czymś naturalnym, dlatego powinniśmy go uczyć w codziennych, „zwykłych” i „niezwykłych” sytuacjach.

 

Autorka:

 

Małgorzata Słoma – polonistka z wykształcenia i zamiłowania, nauczycielka w poznańskim liceum dla dorosłych TEB. Mama dwójki szkrabów, próbująca zarazić ich pasją do nauki języków obcych i… jazdy konnej. Jej hobby jest pisanie tekstów o tematyce edukacyjnej na blogi i portale internetowe.

Zafiksowana na punkcie dziecięcej radości i rozwoju mama na pełen etat. Z książką pod pachą wymyśla, tworzy, pisze i czyta. Wolne chwile spędza na wyszukiwaniu inspiracji i rozmyśla co tu zmalować.